Starzy znajomi

Problemy Trzeciego Świata (1)

Jest druga w nocy. Siedzę i myśle, czy to co w życiu ostatnio u mnie się dzieje można robić lepiej. Nie wiem, ale mam już to chyba we krwi, by cały czas myśleć co zrobić lepiej. Jak coś usprawnić jak ulepszyć. Podobno to zaleta milionerów z listy Forbesa, cały czas myślą jak ulepszyć biznes. Jednak ,nie wiem ,czy to zawsze jest dobre. Bo zmusza Cie to do ciągłego myślenia. Do -aż nad myślenia. Czyli nie dawania sobie spokoju. Taki porno perfekcjonizm. Myślisz o tym tak bardzo, że nie wiadomo, czy jeszcze potrafisz przestać żyć doskonałością. 

Ostatnio mega się wkurwiłem. Mega. Mnie bardzo ciężko zdenerwować, więc jeśli to już się wydarzyło. To znaczy, że na prawdę było to MEGA. A opowiem Ci tą historie, bo normalnie aż pękniesz ze śmiechu. Mam nadzieje, bo inaczej to będę się musiał zacząć martwić.

Spotkałem się ze znajomym. Niestety mój tryb życia, konsultacje prywatne, spotkania biznesowe, budowanie firm, nagrywanie filmów, pisanie bloga, prowadzenie fanpage, odpisywanie na e-maile i wiele, wiele więcej, niestety zabiera mi wolny czas. I z czego bardzo się ciesze. Ci co czytają mojego bloga wiedzą, że jak ja nie mam pracy, albo nie robie czegoś wielkiego, to czuje się jak bym umierał. Praca to coś co kocham. Kocham kontakt z ludźmi, pomaganie, wspieranie itp. Więc nie czuje zmęczenia. Lubie to. Lubie gadać, pomagać innym i staram się tym zapełniać mój czas. Dlatego też ciężko mi znaleźć wolny czas. Ale jakoś się udało i spotkałem się ze starym znajomym.

Trochę lat minęło i obydwoje się zmieniliśmy. Spełniam swoje marzenia, robie wręcz cuda. Dla normalnego człowieka to wręcz nie możliwe. I to też ma swój ogromny minus. Jak mówię koledze:
– właśnie brałem udział w zakupie prywatnej wyspy, otwierałem nowe państwo na mapie świata, brałem udział w inwestowaniu 11 mln zł w wydobycie kryptowalut, spotkałem się z Takim i takim aktorem(Nie wymieniam nigdy ich danych, bo chce by czuli się bezpiecznie, gdy pomagam im inwestować. To daje mi dostęp do nich i do kolejnych ciekawych osób.).

I w takich chwilach zaczyna się istny horror. No bo od razu ten, kto siedzi po drugiej stronie ma Cie zwyczajnie za wyniosłego kutasa. Za kogoś kto ma wyżej dupe niż… I często widać to w czyjeś twarzy, wiesz co to za uczucie. Patrzysz na kogoś mimikę i wiesz, że w jego głowie kłębią się epitety na twój temat. Dawniej nie ukrywam, kłamałem. Serio, mówiłem że jest źle. Narzekałem, mówiłem teksty w stylu „a jest jak jest, wiesz jakie życie w Polsce beznadziejne zarobki”. Nawet gdy zarabiałem 20 średnich krajowych. Ale zwyczajnie nie chciałem stracić kolegi. Ale jak powiedzieć prawdę i jednocześnie nie zaszkodzić relacji…

Wiem, że czytając to może Ci się wydać to nie normalne. Bo jeśli Ci w życiu ciężko i nie idzie tak jak byś chciał. To zwyczajnie tego nie zrozumiesz. To tak jakbyś teraz czytał tekst kogoś kto właśnie chce kupić fabrykę za 100 mln zł i nie wie czy to nie za drogo o 2 mln. A w tym samym czasie, Ty może zmagasz się z zapłaceniem raty za telewizor 239 zł. No tak już po prostu jest mamy inne poziomy. Pisze Ci szczerze co czuje i co myśle. Do Ciebie dziś to może nie trafiać, ale czyta to ktoś kto potrzebuje rozwiązania takiego swojego problemu.

A całe to wkurzenie wzięło się z naszej rozmowy na poziomie, która wyglądała tak:
– Jak tam u Ciebie? Co dobrego? – zapytałem biorąc kufel w rękę.
- A wiesz, szef mnie dyma bo robie za małego murzyna, a wypłata 2 dwieście na rękę – odpowiada załamany
– Ale przecież pracujesz tam już 4 lata, to chyba skoro tak źle to byś zmienił pracę? 
- Chłopie myślisz, że tak praca na ulicy leży? Wiesz jak jest wpadniesz z deszczu pod rynnę. Nie ma co ryzykować. Telewizor kupiłem nowiutki. Ale też mnie wyjebali bo okazało się, że w innym sklepie ten sam chłopie model! TEN SAM tyle że trzeba by było jechać 40 km po niego jest po 2149 zł! Tak więc gdzie nie pójdziesz tam Cie wyrypią…
– Ty no ale jak 40 km to i czas i paliwo więcej chyba by Cie kosztowały? – odpowiedziałem bez namysłu bo tak bym sam zrobił.
– Ale wiesz to chwila moment, a 5 dych w kieszeni zostaje… – starał się mi wyjaśnić…

Kurczę, całkiem sporo tak się zaniżałem i obniżałem. Jednak czułem bardzo duże zjazdy energii, siły i motywacji po takich spotkaniach. Bo wiedziałem, że robie to na siłę. Po kilku zdaniach możesz sobie dopisać jak wyglądało spotkanie przez 2 godziny przy piwie. Normalnie makabra. Aż w pewnym momencie, usłyszałem na jednym ze szkoleń zdanie, które zmieniło moje podejście o 180 stopni. Ogólnie lubię ogromnie szkolenia i biorę udział praktycznie w każdym 🙂 I tak się trafiło, że wybrałem się na szkolenie coś w stylu „Pierwsza pomoc w kryzysowych warunkach”.

Siedzę sobie taki znużony trochę, bo instruktor właśnie opowiada jak wyciągnąć psa z płonącego samochodu. Ale w pewnym momencie zaczął historię o tym jak wyciągamy człowieka z bagna. Takiego wiesz normalnego bagna. Bagno, że błoto… 😀 

Ale ja oczywiście jak to ja. Bo bym nie był sobą. Pracuje nad swoim umysłem, nagrywam o tym filmy, czytam Biblie, rozwijam się, hipnoza – psychologia te sprawy. Jak usłyszałem tekst „Jak wyciągnąć człowieka z bagna? Ktoś wie?”. 
No to nie było zmiłuj! 
Od razu się na krześle podniosłem 😀 Zabrzmiało to zarąbiście. I facet zaczyna opowiadać, pokazuje jakieś zdjęcia. I mówi jedno zdanie. JEDNO ZAJEBISTE ZDANIE!

– Proszę państwa, to co najistotniejsze przy takim zagrożeniu życia. To, iż tylko osoba będąca na pewnym gruncie czy to osoba poza bagnem. Czyli na bezpiecznym podłożu. Np jak ktoś jest w jeziorze to poza wodą, na lądzie jest bezpieczne miejsce. I tylko taka osoba może uratować tonącego. Nie ma innej metody, która nie narażała by Waszego życia w kryzysowej sytuacji. Bo dobry ratownik, to żywy ratownik. Co państwu z tego, że wejdziecie pomóc komuś wyjść z bagna do jego bagna. Od tej chwili, obydwoje umieracie bo Was nikt nie wyciągnie ani nie znajdzie. Świetnie, tym sposobem mamy dosłownie 2 trupy, a nie jednego. Ta metoda jest bez sensu…

CZUJESZ TO! Ja normalnie aż z podniecenia zacząłem nogami przebierać 😀 Taka zajebista metafora. Bagno, życie, pomaganie innym, słabszy, bezpieczniejszy, pomoc, wyciąganie z bagna- normalnie rewelacja. I właśnie to zdanie zmieniło moje podejście. Przestałem opowiadać znajomym z dawnych lat, że u mnie tak samo chujowo jak u nich. Tylko zacząłem ich motywować. Wspierać, budować, umacniać. Dawać drobne rozwiązania. Nie od razu Kraków zbudowano. Wcześniej starłem się nadawać na ich falach. By po prostu zwyczajnie nie stracić tej osoby. Myślałem, że jak zacznę opowiadać jak u mnie super a u niego do dupy to przestaniemy się zdawać. Jednak zrozumiałem, że nie tędy droga. Przecież ja chce mu pomóc by mógł więcej, by poradził sobie z tym co go boli. Nie potrzebuje przez 2 godziny się obniżać, załamywać przez 2 godziny, a później wracać do siebie przez kilka dni. Bo tak dostałem setki negatywnych rzeczy, że musiałem sobie z tym poradzić sam.

I zobaczyłem, że to świetnie działa. Tyle lat bałem się tak podchodzić, by ich nie stracić, a to jeszcze umocniło nasze relacje. Nagle poczuli, że ja o nich dbam. Jak przyjeżdżam takim samochodem, jak robie takie biznesy itp. to coś musi w tym być. Moja fizyczna reprezentacja pomagała im to zrozumieć. 

Zamiast schodzić do bagna z fajnego miejsca, tylko po to by kogoś nie stracić -nie ma to sensu. Bo nie jest to postawa budująca. Nie powstanie z tego nic dobrego. Dlatego skupiłem się na pozytywach, na tym by budować dobro. 

Jeśli chcesz pomóc komuś, kto jest w bagnie, zostań na brzegu i rzucaj mu linę. Jak wejdziesz do bagna z liną i obydwoje nie wyjdziecie, to jaki to ma sens? Jak Ci jest dobrze, to może fajnie jak takich osób będzie więcej? Rozmowa o pozytywach podniosła go na duchu, że się da coś zmienić, może być lepiej niż jest.

A mi dało spokój na sercu. Bo zamiast słuchać tego negatywnego, dołującego pierdolenia. Wreszcie zacząłem działać. Nie mówie, że było łatwo. Bo nie było. Na początku strzelali focha, że nie mówiłem im o sobie. Że mogłem powiedzieć, jak to jest na prawdę itp. Ale to ucichło i zacząłem podrzucać im drobne pomysły, co ja bym z danym problemem zrobił. I zaczęliśmy sobie pomagać. Zapytasz pewnie jak to sobie skoro ja powoli wychodzę z bagna. Bo jeszcze nie wyszedłem. Nadal mam różne do dupy nawyki, pomysły i uczucia. Ale powoli zbliżam się do brzegu. A on z tego co mówi siedzi w bagnie po uszy.

I tak jak napisałem pomagamy SOBIE wzajemnie. On mi, bo daje mi sobie pomóc, przez co podnosi moje poczucie wartości, potrzeby przynależności. A ja jemu, bo mogę się wykazać i to co robie na płatnych konsultacjach on dostaje za darmo. I jeszcze mogę widzieć jak rośnie w oczach. Morał z tego prosty. Albo ktoś Cie zostawi i będzie siedział w bagnie. Albo pomożesz mu i zyskasz prawdziwego przyjaciela. Nie ma lepszej drogi do prawdziwej przyjaźni. Niż podanie komuś ręki. Jesteśmy zwierzętami stadnymi i każdy nawet najbardziej zagorzały uparty osioł. Potrzebuje pogadać z kimś, albo poczuć się potrzebnym.

Nie obawiaj się, że stracisz przyjaciela. To takie częste zdanie, które mówię gdy ktoś mnie pyta:
– Kuba a jak stracę pieniądze/przyjaciela/biznes?
– A zastanów się co będzie gdy zyskasz to jeszcze bardziej i jeszcze mocniej. – odpowiadam z uśmiechem.

To tak jak wkurzać się całe, życie że czegoś nie zrobiłeś. Albo zostawiasz tą myśl na zawsze albo zacznij to robić. Odważ się na budowanie, umacnianie i wskrzeszanie relacji. Spróbuj w tym tygodniu zrobić krok w tym kierunku by odbudować lub zbudować nową przyjaźń. Łatwo nie będzie. Ale będzie warto 🙂

PS 
Pisze to o 2 w nocy w Nowym Targu. Jestem na wyjeździe jako opiekun prawny harcerzy. To chyba faktycznie pracoholizm albo pasja. By każdą chwile poświęcać innym. I też sobie jak napisałem wyżej 😉

Jakub Żak


Jakub jest trenerem, przedsiębiorcą i motywatorem. Zawodowo zajmuje się pomaganiem ludziom w osiąganiu celów, których w ogóle nie brali na poważnie przed poznaniem go. Każdego dnia odbiera podziękowania od osób, które udało mu się wesprzeć w drodze do celu.

Newsletter

Zostaw swój mail i dołącz do osób, które codziennie otrzymują ode mnie porcję motywacji!

 Twoje dane sa bezpieczne

Poradnik jak wyznaczać cele – Jak zacząć Nowy Rok?

Czytaj więcej

Zabezpieczony: [PREZENT] 3 Techniki- Natychmiastowy zastrzyk energii!

Czytaj więcej

Czas na emeryturę!

Czytaj więcej