Za wysokie progi

Problemy Trzeciego Świata (2)

Na twoje nogi… Przysłowie, które często w naszym życiu umie sporo namieszać. I dziś też tak będzie. Poruszymy mega ważny i konkretny temat. Chce Ci dziś przybliżyć mój problem, który zrozumiałem dopiero po znacznym czasie. Niestety widzę, jak duża część ludzi, która mnie obserwuje popełnia ten sam problem. Wiem, że większość osób, która o tym przeczyta i tak oleje tą informacje. Mam jednak nadzieje, że chodź kilka osób z tego skorzysta.

Jestem przekonany o tym, że znaczna część osób nawet nie zdaję sobie sprawy jaką krzywdę wyrządza sobie, dążąc do ideałów. Bardzo często obserwujemy osoby, które wydaje nam się, iż są od nas o lata świetlne. I często tak jest, bo jeśli ktoś jest na etapie życia gdzie ma same długi, problemy, choroby, trudności i patrzy na kogoś, kto wygląda jak spełnienie marzeń to … aż się takiemu komuś żyć odechciewa.

Bądźmy ze sobą szczerzy. Mało kto, gdy jest ogromnie, ale to ogromnie załamany, chwali kogoś innego jak to mu wspaniale idzie i jak to wiele w życiu osiąga. I taka prawda.. nie ma co się dziwić w końcu osoba, która ma źle- MA PO PROSTU ŹLE. Takie życie, ciągła sinusoida raz jesteś na górze, raz na dole. Jednak dziś chce się zająć tematem właśnie bardzo zależnym, od tego na kogo patrzymy. Bo wreszcie mogę powiedzieć, sam dla siebie- myliłem się.

Czytając dziesiątki książek na temat biznesu, wyznaczania celów, motywacji, wielkich ludzi czy legend, cały czas, bez przerwy, wkładałem sobie te osoby do głowy. Chciałem być taki jak oni, chciałem robić takie wielkie rzeczy. Gdy czytałem biografie jakieś znanej osoby i w książce ta osoba pisała jak to zarządzała 100 mln dolarów, to od razu zaczynałem rozmyślać, analizować co to bym ja zrobił z taką kasą. Ale fajnie mieć tyle pieniędzy. Jakie wielkie rzeczy można za to zrobić. Jak wiele dobrego ile fajnych rzeczy kupić. SZOK! Same cuda.

Aż wreszcie zrozumiałem, że ja tymi ludźmi się nie INSPIRUJE, ja  żyje ich życiem. I zobaczyłem jaki to jest wielki problem. Jak bardzo mnie to opóźnia i powstrzymuje. Jak wiele sobie zarzucam przez to, że nie jestem taki lub, że czegoś nie mam co oni mają. Długo mi to zajęło, ale teraz chce Ci przedstawić o co dokładnie mi chodzi. Zacznijmy od początku…

Gdy jeżdzę na szkolenia, czytam książki, oglądam webinary itp. (a robie tego dość sporo), to ciągle słyszę, że musimy sobie stawiać przed oczy jakieś wielkie postacie.
Jak startujesz z biznesem online to mówią Ci, że Facebook też był kiedyś mały.
Jak startujesz ze sprzedażą jakiś produktów, mówią Nike też zaczynała w garażu.
Jak chcesz sprzedawać elektronikę, mówią że Apple kiedyś było nikim.
A jak napiszesz książkę i chcesz ją wydać to mówią, że autorkę Harrego Pottera kilka razy odrzucali.

I wiesz, to jest ok. To jest spoko, bo przecież potrzebujemy motywacji. Na pewno na trochę to starcza i daje powera do działania. Problem w tym, że widzimy efekt tych osób. Widzimy to co się wydarzyło. Mało kto cofa się do momentu, kiedy dana osoba startowała i dowiaduje się o jej dokładnych  ruchach w konkretnym momencie. Myślę, że ja to zrozumiałem na biografii firmy Nike. Autor książki „Szuka Zwycięstwa” bardzo dokładnie opisuje, jak wychodzi z owego problemu.

Wcześniej gdy patrzyłem na Nike myślałem:
– Facet zamówił ze 100 par butów i zaczął sprzedawać je z samochodu. Lubił biegać więc wiedział jak te buty ulepszyć. Zrobił więc swoje. Później za zarobione pieniądze kupił więcej, to i więcej sprzedawał … i tak 40 lat później ja kupuje buty.

Niestety nie do końca. I tutaj jest cały klucz problemu- stawiania na piedestale wielkich osób i firm. Właśnie na różnych eventach, widziałem te wielkie osoby, cały czas sobie je wyobrażałem i starałem myśleć jak one. Był tylko jeden problem. Nie byłem nimi. Nie miałem tych problemów, tych wyzwań, a co najważniejsze tej skali.

Zrozumiałem to w 100% po 1 spotkaniu z osobą, która jest ogromnie ważna w moim życiu. Kimś, kto bardzo mocno wpisał się w moje życie. Pierwsze spotkanie z Mikołajem Plackiem- właścicielem Oknoplastu, człowiekiem który ma ponad 400 mln zł za wycenę według Forbes’a. Pokazał mi coś najcenniejszego- zrozumiałem, że ja nie potrzebuje i nawet nie powinienem wzorować się i dążyć do tak wielkich osób. Spotkałem się z nim kilka lat temu, gdy miałem – 200 000 zł i nic nie zarabiałem, gdy on miał miliony. Nasza amplituda kapitału była ogromna.

Nic więc dziwnego, że tak mało wyciągałem z tej rozmowy. Tak niewiele, mimo iż tak wiele chciał mnie nauczyć. Jak to mówią szukałem mistrza, zamiast znaleść nauczyciela. Cały czas chciałem zostać milionerem, a przecież ja potrzebowałem zacząć zarabiać cokolwiek. Jest taka historia z dziećmi. TAK TAK wiem.. nie mam swoich, ale już uczę się, jak je wychowywać. Więc..

Idzie mama z małym dzieckiem na lody. Mama mówi:

– Jestem duża więc biorę dla siebie 3 gałki, a Ty kochanie jeszcze nie możesz jeść dużo lodów, więc wybierz proszę 1 gałkę dla siebie

I dziecko wybiera. Kupili lody wychodzą ze sklepu; nie minęło 10 metrów, bęc gałka loda przez niezgrabne ruchy dziecka, upada na chodnik. Dziecko w płacz, lament. Ludzie się patrzą. Dziecko wpada w histerie nie da się go uspokoić. Aby nie robić problemów mama mówi do dziecka:

– Spokojnie kochanie, już nie płacz, kupie Ci 3 gałki ok?! Będzie dobrze, dostaniesz 3 razy więcej!
Dziecko w akcie dobrego przekupstwa uspokaja się. Idą więc szybko do sklepu, omijają kolejkę bo wszyscy widzą już, że to poważna sprawa. Mama kupuje dziecku te 3 gałki. I wiesz co się wydarzyło przed sklepem znowu?

Dokładnie. Znowu dziecko wypuszcza z rąk gałki lodów. Morał jest dość prosty. Często nie jesteśmy gotowi, na tak dużo jak chcemy. Pragniemy co raz więcej, tyle ile mogą znacznie bardziej doświadczone osoby, niż my. Jesteśmy w liceum, a patrzmy na przejeżdżającego obok nas starszego pana w ferrari i zazdrościmy mu. Dokładnie tak samo widać to w przypadku pieniędzy. Wiele osób gdy słyszy o tym, jak ludzie wygrywający w lotto górę pieniędzy, które bardzo szybko stracili, mówią jak to oni sami świetnie by zarządzali takimi środkami. Jak to oni by dobrze zrobili itp.

Ale prawda jest taka: jeśli nie umiesz odłożyć 100 000 zł, to tak samo nie odłożysz 10 000 000 zł. To tylko dwa zera różnicy. I tak samo było ze mną, gdy startowałem z różnymi moimi biznesami. Myślałem, że pojadę na szkolenie gościa który jeździ super furą, ma dużo kasy którą pokazuje w swoim codziennym życiu. Przecież w końcu chciałem być taki jak on. Nic poza tym. To chyba oczywiste, że chcemy dążyć do tych, którzy są od nas lepsi. Jednak pojawiał się problem. Wszystko to mnie podniecało, dawało kopa, udostępniałem jego zdjęcia, jego filmy wszystko. Byłem na każdym szkoleniu tych ludzi.

Jednak nadal nic się nie zmieniało. Dlaczego? Bo to nie był mój poziom. Ten człowiek zarabiał 100 000zł , gdy ja zarabiałem 1000zł. Wszystkie jego przykłady były super, ale niestety- nie dawały mi nic, poza motywacją. Nie wiedziałem, jak to wprowadzić w swoje życie. Po prostu był na zbyt wysokim poziomie w porwaniu do mnie. Gdy miałem problem zarobić 500 zł on zastanawiał się jak zarobić 50 000 zł. I gdy to zrozumiałem, zrobiłem coś, co dla mnie wydało się idiotyczne przez pryzmat książek, szkoleń i wykładów. Postanowiłem znaleść kogoś kto zarabia 5000 zł.

Wziąłem sobie kartkę i napisałem na niej 1000 zł tyle ile zarabiałem, napisałem ile czasu na to poświęcam, ile się na to przygotowuje, co robie. Bardzo skrupulatnie i szczegółowo. Wyliczyłem że ZARABIAM TYLKO jakieś 4 zł za godzinę. Pierwsze co sobie pomyślałem.

– Kuba jesteś kurwa zerem! Ludzie więcej na ulicy gubią, niż Ty zarabiasz. Nie jeden raz na chodniku znajdzie się 50 zł. A to jest więcej, niż Ty zarabiasz przez dzień.

W tamym czasie robiłem wszystko. Zaczynając od sprzątania, przez roznoszenie ulotek i zamiatania trawy. Normalnie wszystko. Po pierwsze złapałem doła, ale dopiero później zacząłem to analizować. Wziąłem kartkę i zapisałem na niej mojego motywatora. Osobę którą ogromnie ceniłem w moim życiu. Zarabiał 100 000 zł miesięcznie i pracował jak sam mówił około 3 godziny dziennie, 5 dni w tygodniu, czyli na okrągło zarabiał jakieś 1700 zł za 1 godzinę. Nie wiem czy to już widzisz. Ale ten człowiek zarabia w 1 godzinę tyle, co ja w 2 miesiące.

I to mnie ruszyło poważnie. Zrozumiałem że chce się uczyć od kogoś kto zarabia 1000 razy więcej niż ja, jak zarabiać pieniądze. Dotarło do mnie, że przecież ja tego nie ogarnę. Jestem na całkiem innym poziomie. On się zastanawia czy kupić nowe maszyny za 100 czy 500 tyś zł. A ja wybieram między białym chlebem, a ciemnym i zastanawiam się czy sugerować się oszczędnością czy zdrowiem. I wreszcie coś w mojej głowie zaskoczyło, by szukać nauczyciela, a nie inspiracji.

Mam nadzieje, że mnie rozumiesz. Możemy się takimi osobami motywować, podniecać i marzyć jak to jest mieć takie życie, ale to nic wielkiego w naszym życiu nie zmieni. Po prostu będziesz zmotywowany, ale to tyle. Więc wbrew tego co mi mówiono, poszukałem trenera który zarabia 5000 zł. Osoby, która powie mi jak być 500% lepszy, niż jestem teraz. Bądź co bądź, to też ogromna zmiana. Zmienić swoje życie o 500% – to już poważne rzeczy. I tak rozpoczęła się całkowita zmiana mojego myślenia o motywacji i nauce, o szukaniu mistrzów i nauczycieli.

Ten człowiek, który zarabia 5000 zł już interesuje się tym, że może powoli zacząć zarabiać 10 000 zł. Jednak jeszcze jest na tyle wcześnie, że on dokładnie pamięta , jak wychodził na 2,3,4 i 5 tyś zł. To mi było potrzebne. I tak zacząłem szukać przedsiębiorców, którzy nauczyliby mnie czegoś, a nie tylko dali wielką wiedzę. I żeby było jasne- każdemu kto pojawił się na mojej drodze, jestem wdzięczny. To tak samo jak dla 2 letniego dziecka mało sensowne jest tłumaczenie, jak prowadzi się samolot, tak samo dla mnie niewiele wniosło spotkanie z kimś kto zarabia 100 000 zł miesięcznie. Oczywiście możemy tutaj polemizować, ale ja tylko Ci opisuje jak to u mnie wyglądało.

Może Ty obierasz sobie za cel wysokie progi, może ciągle jesteś w strefie marzeń? Bo jeśli ktoś zarabia 100 tyś zł a Ty 4 tyś zł. to wybacz, ale to są marzenia. Marzenia są bardzo ważne, ale marzenia nie płacą za rachunki, ani też nie przynoszą wielkich zmian 🙂

Dlatego określ sobie, kto jest twoim mistrzem, a kto nauczycielem. Staraj się dobierać progi do wielkości swoich nóg, tak by nie było za trudno, ale też nie za łatwo. Musisz stawiać sobie wyzwania, ale pamiętaj by to nie były to akcje samobójcze. Wiesz, też kiedyś nawciskali mi na szkoleniach że wszystko mogę 😀 Problem był w tym, że zapomnieli powiedzieć kiedy i co jeszcze muszę się nauczyć.

Najczęściej mówimy o tym 1% ludzi. Ale to jest tylko 1%. To możesz być Ty, ale nie musisz. Pamiętaj- wybieraj odpowiednich nauczycieli ! Gdy startujesz w swoim życiu, z jakimiś projektami wybierz kogoś 2 może 3 razy lepszego od Ciebie, tak byś go rozumiał i mógł wdrożyć jego wiedzę. Nie wydawaj pieniędzy tylko dlatego, że jakieś szkolenie kosztuje 1000 czy 3000 zł. Wybierz je do swojego poziomu, a wyniesiesz z niego jeszcze więcej niż Ci się wydaje 🙂

Bo największy problem to…

Za wysokie progi, na Twoje nogi!

Jakub Żak


Jakub jest trenerem, przedsiębiorcą i motywatorem. Zawodowo zajmuje się pomaganiem ludziom w osiąganiu celów, których w ogóle nie brali na poważnie przed poznaniem go. Każdego dnia odbiera podziękowania od osób, które udało mu się wesprzeć w drodze do celu.

Newsletter

Zostaw swój mail i dołącz do osób, które codziennie otrzymują ode mnie porcję motywacji!

 Twoje dane sa bezpieczne

Poradnik jak wyznaczać cele – Jak zacząć Nowy Rok?

Czytaj więcej

Zabezpieczony: [PREZENT] 3 Techniki- Natychmiastowy zastrzyk energii!

Czytaj więcej

Czas na emeryturę!

Czytaj więcej