Moc pozytywnego myślenia

 

 

Dziś postanowiłem troszkę rozwinąć film, który udostępniłem w czwartek. Często pod filmami na Youtube pytacie mnie lub stwierdzacie, że w jakieś dziedzinie życia Wam akurat nie wychodzi. I choć często się dziwicie, nie postrzegam, żadnego tematu jako błahy. Oczywiście, czasem lekko mnie irytuje, jak opisujecie jaki to dla Was ogromny problem zarobić 80 zł, ale i tak staram się być wyrozumiałym. Ponieważ nie ważna jest wielkość problemu, ważne jest jaki on jest wielki, akurat w tym momencie dla Ciebie. Bo dla jednego problem – to zapłacić rachunki na kwotę 3 000 000 zł, bo wiem że i takie osoby mnie czytają. A dla innego problemem jest kupić nową myszkę do komputera. Jednakowo uważam, że każdy problem, jako problem zaczyna się w głowie.

 

I wiele lat zajęło mi, bym zrozumiał w mojej głowie jak to jest. Bo przecież jeśli nie mam pieniędzy, to mój problem leży w pustym portfelu. A jeśli mam problem z kiepskim samochodem, to jest to wina mojego samochodu. Jednak, ilekroć coraz częściej zmagam się, z coraz to większymi tematami, cały czas idzie ten sam temat. Czyli tak na prawdę, mój problem leży w głowie, a nie w problemie. I pisze to, bo ostatnio na Ewangelii w Kościele spodobał mi się tekst z biblii, który mógłby być prawdziwie motywacyjnym cytatem. Jak wiecie i może już mnie trochę znacie, mam totalnie od czapy połączenia. I gdzie się tylko coś da, to przekładam to na motywacje, inspiracje i rozwój biznesu. A chodzi mi o tekst Jezusa, do jakiegoś Pana z biblii któremu zmarła córka. Nie znam się aż tak na biblii, dlatego opisze to swoimi słowami.

„Nie bój się, WIERZ tylko!”

Historia jak z filmu o UFO…

Jest sobie Facet, którego tak tu będę nazywał w tej historii, jako tatę małej dziewczynki takiej 12-letniej, chodź mogę się mylić, bo nie byłem tam w czasie pisania. 🙂 W każdym razie, Facetowi choruje córka, słyszał on o jakimś tam Ziomku tj. Jezusie, który to chodzi sobie po wsiach i ludzie nazywają go Mesjaszem, Zbawicielem Ludu. Nie patrz teraz na religie, spróbuj tak jak ja potraktować to, jak by, ktoś Ci opowiadał historie z wczoraj z twoich okolic. I Facet ten nie ma już NADZIEI, że ktoś uratuje mu córkę. Lecz słyszał o mężczyźnie, który to nawet trędowatych uzdrawia. Trochę, jak by dziś uzdrowić z jakiegoś zaniku mięśni itp. Choroby ciężkiej, chyba nie uleczalnej, a nawet śmiertelnej. No i sprawa prosta, facet ten UWIERZYŁ, że może pomóc mu ten ”jakiś tam” Jezus. Tu się zatrzymajmy… Czym jest wiara.

No właśnie, bo często omijamy to słowo, bo kojarzy nam się tylko z Bogiem i ogólnie religijnymi tematami. A myśle, że nie koniecznie. Wiadomo jest poro różnych słów, które za sprawą Biblii, kojarzą się z jedną rzeczą jak np: krzyżowania. Jak ktoś nam mówi to słowo, to już raczej nie myślimy, że 2000 lat temu, była to po prostu kara śmierci. Ale raczej chodzi nam o to, jedyne takie Krzyżowanie. Więc czym jest ta wiara? Wiara jest to, coś co w naszym umyśle powoduje, że myślimy, zawierzamy, UFAmy, twierdzimy. Jako że coś co wydarzyć się nie może, może nam się zdarzy. Nie wiem, ale zawsze jak pisze takie teksty to chyba jakiś Duch Święty mi podrzuca cytaty, ale właśnie przypomniał mi się cytat z Hebrajczyków 11:1.

 

„Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy.”

I teraz, to sobie rozpracujmy. Wiara jest jak poręka, poręka wiadomo, poręczenie takie jak w banku. Czyli ktoś, bierze kredyt, ale dla banku jest mało wiarygodny i ktoś musi potwierdzić i odpowiadać, że ten ktoś ten kredyt spłaci. Czyli , jak ten kto bierze kredyt, nie spłaca go ,to pieniądze musi wykładać ten, który poręczył za niego. Tyle wystarczy nam, z prawa bankowego na dziś. 😉

Więc WIARA jest potwierdzeniem dóbr, których się spodziewamy, a dowodem tych rzeczy w teraźniejszości, których nie widzimy. Czujesz to!!! Nie traktuj tej książki, tylko jako rozmowy z Bogiem, chodź nie wątpliwie taką jest. Potraktuj ją, tak jak ja teraz, jako wujek dobra rada, czy też jako podręcznik do życia, biznesu i duchowości. Poczuj ten klimat i to w cale nie kościelny klimat. Przestań sobie wkręcać, że wiara musi być akurat tylko do Boga. Byłaś kiedyś w lombardzie? Tam, coś się np. zastawia, by wziąć sobie pożyczyć pieniądze. Jak pieniędzy nie oddasz, to ten przedmiot zostaje własnością lombardu. I tak samo jest z wiarą. Wiara jest takim zastawieniem, za coś co chcemy otrzymać, ale jeszcze ich nie widzimy. Czyli patrz, jak super zbiera nam się w całość, to wszystko z tematem pozytywnego myślenia. Wierząc pozytywnie, że coś się zakończy poręczasz za to. Czyli, tak jak byś już to dostała. Traktujesz coś czego nie widzisz, jak by to już miało być w twojej ręce. Czujesz tooo??!! Ale po co to robić? Nie lepiej mówić jak jest? No właśnie NIE.

Bo Wiara w to, że Ci się uda, powoduje, że może Ci się to udać. A wiara w to, że jest do dupy nie wyciąga Cie z tej… To tak jak myśleć o kimś źle. Pewnie nie raz słyszałaś, jak często takie akcje kończą się w szpitalu. Czytałem takich potwierdzeń steki. Ktoś ciągle myślał, żeby komuś stała się krzywda i po 2 tygodniach, ten ktoś leży w szpitalu. Bo myślenie negatywne, nic nie buduje jest destruktywne. Na pewno, masz w swoim otoczeniu jakąś jękałę. Osobę która cały czas jojczy, jak to jest źle i jak to jest ciężko. Oczywiście wiemy, jak to jest przecież każdy z nas żyje, a skoro żyjemy to też mamy problemy. Często różnią je tylko, ilości zer. Problemy na 1000 albo na 100 000 złotych. Ale pewnie czułaś nie raz, jak po spotkaniu z taką osobą czujemy się normalnie padnięci. Jakbyśmy jakiś maraton biegali, istny dramat. Bo negatywne myślenie, tylko psuje nasze życie, a nic dobrego tam nie rozwija.

Wracamy do historii Faceta. Więc wyruszył facet do pobliskiej wsi, gdzie podobo siedzi ten ”jakiś tam” Jezus. Idzie do niego, jak to mówi Pismo z ogromną wiarą i przekonaniem, że się uda. Idzie twardo, nie bacząc, że córka jak to on wie, może umrzeć jak go w domu nie będzie i nie będzie go w tedy przy niej. Przedziera się przez tłum, bo też z Pisma wiemy, że mogło iść z Jezusem około 3000 ludzi. No to znaleźć akurat tego jednego, to jest trochę ciężko. To już jest niezła wiara i zaparcie pokazuje to jak mu zależało. Czy Tobie tak zależy na poprawie twoich trudności? (Może to jest odpowiedź dla Ciebie i przyczyna?) Znalazł go mówi do Jezusa.

– Panie słyszałem, że wielkie rzeczy i cuda robisz weź mi pomóż córka w domu mi umiera z choroby.

I nagle BUMMMmm wpada pracownik Faceta i mówi

– Szefie nie zawracaj głowy Jezusowi bo twoja córka już nie żyje.

I co mówi Jezus? Nooo co?????

 

„Nie bój się, WIERZ tylko!”

Nie wiem czy to czujesz. Ale na mnie to spadło, jak grom z nieba. Bo przełożyłem sobie to na moje życie. Czasem, mam jakieś trudności i mimo, że albo to nie moja wina, albo chciałbym by było coś lepiej. Po protu to nie wychodzi. Staram się ile mogę. Trudzę się zarywam nocki, kombinuje ile się da, a tu i tak nic z tego. I nie musisz wierzyć w Boga, żeby to zrozumieć. Powiedz sobie szczerze. Bo ja czasem nie wierze, że samo z siebie coś może być tak straszne, smutne, ciężkie i dramatyczne. Ktoś musi gdzieś siedzieć, tam na górze i to wszystko utrudniać, bo nie widzę innej odpowiedzi. Bo nikt mi nie powie, jak np czyta się w wiadomościach przykłady typu:
– Jechał człowiek samochodem 30 na godzine, spokojnie przez pustą drogę, wypada za krzaków sarna tak uderza w przednią szybę, że ginie 4 pasażerów w wyniku wypadku.

Przecież to nawet nie jest racjonalnie wytłumaczalne?! Nie trzeba tego nazywać Bogiem, diabłem itp. Wystarczy nazwać to negatywnymi myślami. By zobaczyć jak wiele można namieszać.

Bądź jak ten Facet!

Jezus patrzy się na gościa i mówi mu nie słuchaj innych, nie patrz na to co mówią. Jeśli będziesz miał silną wiarę, jak ziarno gorczycy, to powiesz żeby ta góra wyrwała się z ziemi i rzuci się w morze. A tak będzie. Nie wiem czy Cie to tak fascynuje jak mnie. Kolejny raz w tym tekście podkreślam, traktuj każde zdanie faceta i Jezusa, jak by to było napisane w lokalnej gazecie. Jako nic wzniosłego mimo, że takim jest. Popatrz na to, jak zwykły zjadacz chleba. Facet patrzy się na Jezusa, właśnie usłyszał od swojego pracownika, że nie ma co już truć głowy Jezusowi o jakieś tam uzdrowienia, bo córka nie żyje. Niech bierze tobołki i idzie ją pochować. A Jezus mówi mu prosto, jak nie uwierzysz to się nie stanie. Ale jak uwierzysz, to wszystko będzie git. Weź sobie ten swój problem, wyobraź go sobie i teraz zrób tak jak piszą w tym podręczniku, w który notabene jest najlepiej sprzedającą się książką świata. Więc coś w tym musi być na rzeczy.

Masz już ten problem przed oczami. Serio mówię, zamknij oczy na kilka sekund i zobacz go.

A teraz wyobraź sobie, że jak uwierzysz, że on się wyprostuje, pozytywnie naprawi, ulepszy się twoja sytuacja. To stanie się to tylko, przez to i aż przez to, że uwierzysz. Czyli jeśli zaufasz, że to już jest naprawione, to tak będzie. Wyobrażam sobie, to tak jak bym stał w kolejce do okienka trudnych spraw. W momencie, gdy uwierzę, że wszystko jest ok. To tak jak bym w tym okienku zostawił, uwierzył i ufał, że ktoś się tym moim problemem, trudnością zajmuje. Rozumiesz? Składasz w okienku i idziesz sobie do swoich zajęć. I to jest prawdziwa moc pozytywnego myślenia. Zostawiasz temat jako rozwiązany i wracasz do zabawy.

 

Dobra ale co z tym Facetem? No właśnie. Jezus jako szef głównej imprezy i pierwszej pieszej pielgrzymki, zrobił mu szybką lekcje wiary i co NAJLEPSZE!!! 😀 😀 😀 Bo w sumie zapomniałem powiedzieć, że ta córka to z tej choroby dogorywa. Czyli można powiedzieć jest lekko słaba sytuacja. Kolorowo to by na SORze w szpitalu nie wyglądało. Wiec główny Szef ,Jezus bierze sobie swoich najlepszych ziomków ,od spraw specjalnych inaczej mówiąc beznadziejnych. Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Wchodzą do domu. A Jezus robi sobie zwyczajne … żarty. I mówi:
– Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi.

 

Czujesz to? Widzisz miny tych ludzi? Ja widzę cała rodzina, wszyscy znajomi, przyjaciele zbierają się przy łóżku, gdzie leży ciało zmarłej dziewczynki. A Jezus wylatuje z żartem, że WSZYSTKIM tym ludziom coś się pomyliło, bo on którego nikt nie zna i nie był nawet przy śmierci dziecka wie lepiej. Widzę swoją minę, gdybym stał w tej izbie. Oczywiście Ci ludzie go WYŚMIALI oczywiście, Ci ludzie jeszcze nie wiedzą, że właśnie śmieją się z gościa, którego zna cały świat i nawet nie koniecznie go lubią, ale imię znają. Ale dobra, w każdym razie wszyscy się pośmiali. Jezus wziął tatę i mamę dziecka i komandosów swoich i mówi do dziecka

– Talitha kum – to po polskiemu znaczy – Dziewczynko, mówię ci, wstań!

 

Jak to mówią, pośmialiśmy się – to do domu. Wszyscy oczywiście zdziwieni i po robione, nikt już nie dyskutuje. To ciekawe, że trzeba sobie tak jak ja to rozumie. Okłamywać. Musisz sobie wmawiać, że jest dobrze. Musisz wkręcać sobie i udawać niejednokrotnie sam przed sobą, że to co sobie mówisz, może być lepiej. Dla mnie ta historia jest wręcz magiczna. Oczywiście, traktuje ją z szacunkiem, bo jest opisana w Świętej Księdze. Ale, trochę humoru to nawet i Bóg się uśmiechnie. W każdym razie, nie ma co historia nadaje się na jakiś film. Osobiście dla siebie wyciągam z tego lekcje, jak podchodzić do problemów.

 

Rozwiązanie jest proste

 

Choć by, jak ciężko było, bierz to wszystko, tak jak by, już było ok i czuj się ,tak jak by już było dobrze. Może tak nie jest, ale musisz tak się czuć. Bo inaczej na pewno się nie poprawi. To tak jak zepsutym samochodem, od siedzenia w samochodzie nic się nie naprawi ,trzeba wyjść do tego problemu i zacząć z nim walczyć. Mi ta historia przynosi wiele nadziei, na moje problemy. W końcu jakieś tam trudności w życiu, czy biznesie ni jak się mają do zmartwychwstania człowieka. Do obudzenia umarłych. A może i ta historia to twój problem. I twoje rozwiązanie?

 

I na zakończenie, powiem Ci ciekawą sprawę. Dzięki tej historii, zadałem sobie pytanie.

– Czy w obecnych czasach,, ktoś umie wskrzesić zmarłego?

I nie chce tutaj rozwijać kolejnego wątku, ale po godzinach czytania i po prostu NIE wierzenia, w to co czytam, znalazłem potwierdzone wskrzeszenia i to nie jeden ani dwa przypadki. Ale setki. Temat poważny i konkretny. Ale czy jest możliwe, by to co opisane w tek Księdze nadal mogło działać?

 

 

Jakub Żak

 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry