Spełnione marzenie!

Marzenia. Czym są marzenia? Czy to coś, co jest nam potrzebne do życia? Do pracy? Chyba nie koniecznie, ale bez tych drobnych rzeczy wszytko inne nie ma sensu. Ostatnio pod jednym wpisem Andrzej zostawił komentarz i przypomniał cytat Dalajlamy:

„Dalajlama zapytany o to, co najbardziej zadziwia go w ludzkości odpowiedział: Człowiek, ponieważ poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie, nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera tak na prawdę nie żyjąc.”

Dziś chciałbym zająć się marzeniami, a ten cytat trafia w punkt naszego dzisiejszego rozważania. Bo w sumie, tak szczerze mówiąc marzenia są nam nie potrzebne do życia. Ani się tym nie najesz ani nic za to nie kupisz. Ale czym są marzenia?

Marzenia to wyobrażenia, wyimaginowane obrazy, które przestawiają przedmioty, rzeczy lub osoby które chcielibyśmy mieć, być i posiadać. Jednak bardzo często, są to rzeczy które nigdy nie zostaną przez nas spełnione. Choć są ludzie, którzy pragną coś całe życie. Często też tylko przez to iż dajemy sobie wlać do głowy tezę iż „to jest nie możliwe, nie da się”. Bo akurat wybrałaś sobie duże marzenie. Bo jakim cudem, ktoś zarabiający 2000 zł może mieć Ferrari za 40 lat pracy. Przecież to jest nie możliwe. Niestety zazwyczaj problem zaczyna się od tego, iż ktoś nam mówi, że to nie możliwe.

Ale od początku. Kiedyś każdy z nas był dzieckiem. I nie ważne, co było twoim marzeniem, każdy ma inną skale i nikomu nic do tego, co jest czyim marzenie. A najprościej jest to zobaczyć u dzieci. Jak dziecko chce mieć taki samochodzik, w takim kolorze i takiej wielkości. To choćby cały sklep miał się zrzucić na zakup tego samochodu to on musi to mieć! I co ciekawe gdy jesteś dzieckiem i marzysz o tym by zostać milionerem, lekarzem, pilotem, policjantem itd. To jakoś nikt Ci tego nie wybija z głowy, jakoś możesz sobie swobodnie marzyć, wyobrażać, przebierać się i jest ok.

’Nie ok’ zaczyna się w podstawówce. Jak już w 5 klasie powiesz, że chcesz być milionerem albo kierowcą motocykla rajdowego. To już nie jest ok. Nagle ta granica, kiedy mogłeś sobie mówić o marzeniach na głos się kończy. Nagle jakieś wielkie nożyczki obcinają całe miłe chwile. Jak cofniesz się 3 lata wstecz, to mogłeś chcieć być kimkolwiek a i tak ciocia czy wujek mówili:

– Super pomysł! Na pewno będziesz! Zdolny chłopak!

Ale jak już troszeczkę urosłeś, nad wysokość stołu, to powoli ktoś zaczął Ci te marzenia przycinać. To co bardzo ciekawe, można dostrzec w tym pewnego rodzaju upór. Który towarzyszył nam od małych lat. Gdy chciałaś mieć lizaka i stałaś przy kasie z rodzicami i one tam były. To na 90% po wrzaskach, krzykach, rzucaniu się po podłodze mogło Ci się udać. Jednak znowu jeśli urośniesz troszkę wyżej niż stół w kuchni to takie metody widzisz, że nie przynoszą rezultatu. I chciałbym byśmy rzucili okiem na te wspaniałe dzieci. Popatrz jak takie małe dziecko może robić z siebie błazna, tylko po to by spełnić swoje marzenie. Tylko po to by mieć to co zechce. I to jest to co moim zdaniem przeszkadza nam w dorosłym życiu. Myśle, że coś w tym jest byśmy stali się jak dzieci.

W dorosłym życiu, gdy spotykamy się z ogromnymi trudnościami, hejtami, obcinaniem nam skrzydeł, nie szanowania nas przez innych, zastraszeniem, strachem przed rozmawianiem o swoich planach, by inni nas nie wyśmiali. Jakoś zatracamy to, co tak dobrze działało nam od najmłodszych lat. Upór. Upór to metoda tak dobra i tak skuteczna w swojej prostocie, że to jest po prostu nie do uwierzenia jakie ma efekty. A jak nie wierzysz, to poszukaj jakiegoś małego dziecka i zabierz mu zabawkę, którą akurat się bawi i broń Boże by to nie była jego ulubiona!

Gdy dorastamy nasza dziecięca lekkość, wesołe podejście do przeszkód, uśmiech przy każdym wyzwaniu powoli gaśnie. A to tylko dlatego, że zmieniamy podejście i OTOCZENIE. Załóżmy, że masz 80 cm wzrostu, jest dla Ciebie ogromnym wyzwaniem wyjść po schodach bez czyjeś pomocy. Jednak większość z nas miała obok siebie rodziców, rodzinę która normalnie kibicowała nam za każdym upadkiem i każdym sukcesem. Widzisz takie ślamazarne dziecko, które ciągle wstaje i upada, wstaje i upada. I jakoś wszystko jest ok, cieszy się, skaka, kibicujemy mu. Ale nie ok już jest, gdy to dziecko ma 15 lat i potrzebuje zdać ważny egzamin, albo przebiec 10 km na czas.

Nie wiem dlaczego w naszych umysłach, pozwalamy przygasać ten płomień innych ludzi. A co NAJGORSZE , często nas to cieszy jak komuś tak doje… I to czasem klaruje w nas społeczeństwo. Niestety. Zróbmy prosty test.

Zamknij oczy.

Kuźwa mówię zamknij oczy! Dobra jeszcze nie zamykaj, bo nie przeczytasz co trzeba zrobić. Wyobraź sobie swoje największe marzenie, coś tak super, że szkoda gadać. Samochód, dom, ubrania, buty, telefon, komputer, rodzina itp. Coś co po prostu jest dla Ciebie szczytem marzeń. Zamknij oczy i postaraj się w tym rozmarzyć, wyobrażaj sobie te siedzenia w samochodzie, te piękne pokoje w twoim nowym domu, te super pasujące ubrania, idealną sylwetkę, najdroższe buty, spotkanie z ulubionym celebrytą o czym byś rozmawiała? Spotkanie z ulubionym sportowcem o czym byś rozmawiał? Rób to przez minutę conajmniej. Jest tylko jedno ALE zrób to przed lustrem. Tak byś po otwarciu oczu widział swoją twarz i widziała swoje piękne usta. Dlaczego?

Zrobiłeś? Ok pokaże Ci jak ja to zrobiłem. Staje przed lustrem w przedpokoju. Zamykam oczy, wyobrażam sobie mój wymarzony pałac, wybiegają na pole moje dzieci bawiące się i oczywiście (po tacie ) jedno drugiemu dokucza, widzę jak brudzą sobie spodnie i wiem, że ktoś ich za to mocno zrypie. I będzie to zapewne moja żona. Która powie, że znowu musi prać i oczywiście tego nie dopierze bo mamy 21 wiek i proszek nie umie sprać brudnych plam. Ale spoko wchodzę do domu widzę zajebistą antresole z pięknym żyrandolem (Tez to już widzisz? A przecież Cie nie zapraszałem do mojego domu! 😀 ). Idę do kuchni zrobić sobie kawę w moim ekspresie La Pavoni. Czuje przyjemne ciepło na twarzy, które mam dzięki pięknemu słońcu w czerwcowy dzień które wpada przez wielkie okna od podłogi po sufit…..

A teraz zrób to u siebie ze swoim marzeniem. I ważne, poczuj się jak byś to już miał/a, nie jako marzenie. Ty już to masz! Zrób to przez 1 minute. A następnie….

Nie zmieniając mimiki swojej twarzy, nie ruszając się. Otwórz oczy! Co widzisz? Jesteś załamany załamana? Nie możliwe! Jesteś szczęśliwa! Jesteś szczęśliwy! Endorfiny buzują w twojej krwi, zapomniałeś o wszystkich problemach, zapomniałaś o każdej obecnej trudności. Jesteś tylko tu i teraz. I to jest moc marzeń. Może się tym nie najesz, może za to nic nie kupisz. Ale możesz mieć dzięki temu wszystko. Nasz obecny świat zmusza nas do tego by być chorymi realistami, wszystko przekładać na pieniądze, lub na to czy się da czy się nie da. I gdy ktoś mi mówi, Kuba nie bądź marzycielem to pytam: dlaczego?

Gdy ja siadam codziennie na jakieś 15 minut i wyobrażam sobie co będę miał, co chce mieć i jak to będzie wyglądało. To ja robie komuś tym krzywdę? To coś złego marzyć? Jak na imprezie rodzinnej powiem, że chce mieć Ferrari, to gdy to mówię, umiera gdzieś jakaś Panda na drugim końcu świata NO NIE! Często powtarzam, że są ludzie którzy oglądają dziennie 2 godziny telewizor, a ja lubię sobie 15 minut pooglądać moją własną telewizje w moich myślach. Wiesz, właśnie przez to, często nasze życie jest takie słabe. Takie mdłe, szare, nijakie.

Wstajesz, praca, dom, sprzątanie, gotowanie, mycie, spanie i wstajesz… Wiem po sobie, jak jakiś czas temu sam pracowałem za granicą na winiarni i wiem jaka to jest ciężka praca. Ale przecież sam się na to pisałem. Wyjechałem sobie dorobić, a nie na urlop. Jednak moją różnica

była taka , że ten wyjazd był częścią mojego planu. Miałem na siebie plan i pomysł. Wiedziałem co chce robić, na co mi te pieniądze, ile dzięki tym pieniądze zarobie w kraju i jakie szkolenia za to kupie.

I powiem Wam taką akcje, która zrobiliśmy tydzień temu z moja przyszłą żoną. Jakiś czas temu moja Ania powiedziała mi tak:

– Kuba jak wychodziliśmy z liceum obiecałam Karinie tej z Wrocławia, że wpadniemy do niej na urodziny. I mam pomysł może zrobilibyśmy to w tym roku?

Dla wyjaśnienia chodziłem do liceum mundurowego w Tymbarku. A Wrocław od Tymbarku to kawałek. W każdym razie nasza Karina, gdy na koniec szkoły się żegnaliśmy była ogromnie zaryczana i załamana, że już nigdy się w życiu nie zobaczymy. Miała w sumie racje, bo po szkole wiecie jak to jest, każdy ma swoją drogę i tysiące spraw na głowie. Jednak moja Ania mnie przekonała i postanowiliśmy namówić naszą przyjaciółkę, która mieszka niedaleko Kariny by pomogła nam to zorganizować. Karina ma już syna więc kupiliśmy zabawki, torta, świeczki, czapeczki jak na urodziny małego dziecka. Oczywiście Karina jest w naszym wieku.

I wyruszyliśmy w trasę, kawałek drogi z Krakowa do Wrocławia. Ale wszystko poszło ok. Po prze różnych trudnościach, przygodach itp dotarliśmy. Nasza koleżanka pod pretekstem pożyczenia kalkulatora dzwoni na domofon, Karina otwiera, ubieramy się w cały zabrany sprzęt. Odpalamy świeczki i pukamy do drzwi.

Otwiera nam „lekko” zdziwniona Karina która zaraz się poryczy. Obok stoi półtora roczny syn i my ostro „STO LAT!!!”. Pierwsze pytanie, co my tu robimy, jak by nie widziała, że ma dziś urodziny. To przecież nic dziwnego zobaczyć się po tylu latach, a że mieliśmy przypadkiem przy sobie tort i świeczki w ilości odpowiedniej no to pomyśleliśmy że sobie wpadniemy. W każdym razie, nam który spełnili marzenie jak i samej tej która to marzenia miała było bardzo przyjemne. Z racji iż ma małego synka, nie ma za bardzo gdzie wychodzić. Tym bardziej było jej ogromnie przyjemnie.

I po co ten przykład? No właśnie. Wielu z nas chce mieć i spełniać marzenia wielkie, drogie, ciężkie do zdobycia. Wielu z nas nie cieszy się w ogóle tymi drobnymi rzeczami. Wiadomo taki wyjazd kosztuje coś, ale głównie kosztuje czas. Którego mamy tak mało. Jednak taka wymówka moim zdaniem, to po prostu mega słaba wymówka. Co bardzo ważne zapominamy o tym iż chodzi o to, by pomagać innym spełniać marzenia, a to dobro kiedyś do nas wróci. Nie od tej osoby od kogoś innego ,ale wróci. I to zapewne w tych najtrudniejszych chwilach.

Ciężko jest nam marzyć i mówić na głos o marzeniach, mimo iż to coś co jest najmniej inwazyjne. Spróbuj porozmawiać z kimś, kto ma jakąś pasje, ale taką mega na serio. Takiego człowieka zapytasz o jakiś szczegół i może gadać godzinami. Ktoś się interesuje samolotami zapytasz go co lepsze samolot czy śmigłowiec i nasz 2 godziny z życia wyjęte. Ale czy powinniśmy to traktować źle? NO NIE! Popatrz ile w tym człowieku jest pasji, jak on o tym mówi, jak cieszy się z samego faktu, że może komuś o tym opowiadać. Bo wie jak ciężko jest mu kogoś spotkać, kto go po prostu po ludzku wysłucha.

I moim zdaniem warto rozmawiać o marzeniach, bo nigdy nie wiesz czy ta osoba do której mówisz Ci pomoże w zrealizowaniu go. Wielokrotnie na różnych spotkaniach biznesowych mówiłem o moim marzeniu Porsche i co ciekawe bardzo często zdarzało się, że ktoś ten samochód miał. Od razy pytałem, czy mogę w nim usiąść, posiedzieć, pomacać 😀 itp. Po prostu cieszyłem się ogromnie samym siedzeniem. Dla mnie to było pewnego rodzaju zmaterializowanie, tego co widziałem często siadając w domu i zamykając oczy. Czułem się prze wspaniale bo nie dość, że mój umysł miał potwierdzenie na żywo tego co widziałem na zdjęciach i filmach w internecie. To ja jeszcze mogłem to realnie dotknąć, poczuć, widzieć. To tak jakby marzenie spełniało się na moich oczach.

Jestem przekonany, że jak zaczniesz na głos mówić o swoich marzeniach, to prędzej czy później okaże się, iż ktoś to marzenie z twoich znajomych już zrealizował. Lub zna kogoś, kto to zrobił. A to znacząco przybliży Cie do zrealizowania tego celu. Nie chce tutaj przybliżać tematu, jak działa przyciąganie i nasz umysł, który potrafi pomóc nam w realizowaniu marzeń, bo to bardzo długi temat. W każdym razie marzysz o tablecie? Idź do salonu pobaw się nim. Marzysz o super zegarku idź do sklepu niech Ci sprzedawca o nim opowie, przymierz go. Chcesz mieć super samochód. Kup sobie jazdę po torze. Chcesz mieć super dom znajdź na portalach internetowych wynajem na 2 dni i jedź!

Ważne by wyobrazić sobie, rozplanować osiągniecie, poszukać kogoś kto to ma, i zrealizować cel. Upór i dążenie do osiągnięcia tego czegoś. Jest najważniejszy. Bo nie osiągniesz tego tylko gdy odpuścisz. Często na moich szkoleniach lub konsultacjach na żywo powtarzam.Wole 40 lat robić by spełnić moje marzenie i żyć 2 dni. Niż całe życie, żyć i nie spełnić tego marzenia. Czasem coś przychodzi szybciej a czasem na to trzeba poczekać. Takie życie, ważne iż wygrasz tylko wtedy jeśli to osiągniesz. Oczywiście jeśli masz pewność że chcesz to mieć 🙂

Możesz sobie wmawiać, że wstyd jest mówić o swoich marzeniach. Co inni pomyślą – bajerant , marzyciel, a nic nie ma , a może zacznij właśnie mówić o marzeniach, żeby mieć motywacje je spełnić i pokazać wszystkim – ile masz w sobie siły ! Bo da się spełniać marzenia ! Tylko szukajcie MOTYWACJI a nie wymówki 🙂 Zacznij teraz , dziś , małymi krokami, codziennie zrób coś innego , jeden mały krok. A za rok będziesz 365 kroków bliżej 🙂

Jakub Żak

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry