Czekałem, czekałem, czytałem i szukałem. I tak kilka dni. Nadzwyczajnie dużo, jak na mnie. Raczej jestem osobą „ogarniaczem”. Jak coś mnie kręci i ciekawi, to szukam, aż znajdę. I tak to właśnie było w tym przypadku. Od razu mówię – nie interesowałem się tematem od lat. Nie jestem lekarzem, specjalistą, nie jestem też debilem.
Piszę, co myślę. Myślę, co czuję.
Czarny protest – jak to się zaczęło?
Oczywiście nie mam w domu telewizora, odkąd na TVN-ie, Polsacie i TVP reklamy między filmami przekroczyły 10 minut. Swoją drogą, miałem kiedyś taki przypadek, że 40-minutowy serial oglądałem godzinę i 20 minut. Zrozumiałem, że ogólnodostępna telewizja mnie nie interesuje. To po prostu nie na moje nerwy. Mam je słabe, więc nie ma co ich dodatkowo narażać. Wole kupić płytę DVD albo zapis VOD na internecie i oglądać coś tyle, ile trwa. Bezstresowo. W końcu to ostatnio bardzo mądre (w sumie to też część tematu tego wpisu). Ale zamiast oglądania telewizji, korzystam z Facebooka. Lajkuję i obserwuję strony z wartościową treścią, takie, na których autorzy postów mają wiedzę na dany temat. Także w znajomych mam tylko takie osoby, które nie piszą głupot na swoim wallu, są ciekawymi ludźmi, albo po prostu te, z którymi znam się i lubię. Wracając do tematu. Tak, jak próbowałem ominąć beznadziejne wiadomości w TV, totalnie wyssane z palca lub często niezgodne z prawdą, tak na fb dopadły mnie osoby z gatunku: „nie znam się to się wypowiem!”.
Tu świetnie pasuje cytat z Tymoteusza(Dzięki Rafał):
„Niektórzy zwrócili się ku czczej gadaninie. Chcieli uchodzić za uczonych, nie rozumiejąc ani tego, co mówią, ani tego, co stanowczo twierdzą”
Kilka dni temu internet wpadł w prawdziwy szał. SZAÅ z dużych liter! Czarny protest. CZARNY protest. Czasem też CZARNY PROTEST! Oczywiście, jako oddzielony od TV nie miałem pojęcia o co chodzi, ale jako że ludzie tak dumnie nagrywali i udostępniali filmy, zacząłem się interesować.
Myślę sobie: „Kurde, jestem jakiś „nieświatowy”, wszyscy o tym mówią, a ja nic na ten temat nie wiem. Może to coś ważnego. Czarny? Może ktoś umarł? O co chodzi???
Więc zaczęło się czytanie, szukanie, oglądanie. Zacząłem łączyć fakty i teksty, które do mnie docierały. Drążyć i drążyć. Bo niestety większość tesktów które czytałem na Facebooku to tylko pomówienia i powielanie błędnych artykułów. Oczywiście to, co będę pisał, to tylko moje odczucia. I bardzo proszę tych, którzy nie podzielają mojego zdania, o zachowanie kultury. Jeżeli się nie podoba, to proszę nie czytać. A jeżeli się podoba, to proszę komentować. Żadna inna forma kontaktu w tym temacie mnie nie interesuje. Dla mnie to delikatny temat i nie pozwolę sobie wejść obcym w buciorach w moje życie. Są pewne granice. Granice, których w ŻYCIU nie chcę przekroczyć.
No właśnie, bo tu chyba wszystko kręci się wokół słowa ŻYCIE.
Życie. A na co to komu? A komu to potrzebne?
Głównym tematem protestu była aborcja. To słowo, od którego po prostu chce się wymiotować. Dzieci chyba bedą musiały się go uczyć, jako pierwszego wymówionego słowa tak obecnie go często się używa. O ile dożyją do takiego momentu… Spór toczył się ogólnie o to, by aborcja była „bardziej legalna”.
Towarzyszyły mu teksty typu: „Macica tylko dla kobiet!”, „Aborcja w każdym przypadku i ile się chce!”, „Brożka pilnuj swojej brożki, macice zostaw nam!”.
Na początek protest kierowany był do panów, by raczyli się nie wypowiadać w sprawie nie ich narządów i ich płci. Ale to szybko zostało zaniechane. Przyczyna: zbyt mało prowokatywne i jakoś panowie nie chcieli wejść w interakcje. Później cała sprawa zmieniła się w protest przeciwko PIS. Następnie przeciwko władzy. A na koniec przeciwko kościołowi. Norma. Pewnie jak teraz to czytasz to już jest kolejna wersja, a i pewnie nowy motyw. Czyli pewnie wymyślili kolejny powód dla którego ma być aborcja. No cóż jaki kraj, taka polityka. Chcę tutaj nadmienić, że za politykę to ja kocham USA. Tam ludzie umieją ją prowadzić!
Wiadomo, wszystko zaczyna się zawsze od mniejszości. Mniejszości, która to chce wyrazić swój sprzeciw, bo niby dlaczego musi być mniejsza?
A przecież im się to nie podoba. I chcą być więksi! Natychmiast!
Wiecie to tak jak 5% społeczeństwa całego świata prze różnych mniejszości chce narzucić większości (95%) jak mają żyć i co mają robić. Hehehe…
Tak w skrócie. Przez chwilę studiowałem filozofię i socjologię. Jak ktoś nie rozumie, to zapraszam na wykłady, przecież nie jestem tu od uczenia.
Oczywiście rozumiem tutaj przenoszenie odpowiedzialności na kolejną grupe społeczną. Czyli najpierw ogólnie rozumiana aborcja, później atakujemy PiS, bo oni rządzą. Dzięki temu zbieramy kolejnych przeciwników(opozycje). Następnie przyłączamy się do przeciwników sejmu. To dobry pomysł, bo chyba co drugi Polak mówi, że nie lubi rządu. Na koniec uderzamy w Kościół.
Z ogromnym szacunkiem musze przyznać. Wyszło to rewelacyjnie! Jeśli to nie było zaplanowane, to jestem w szoku. Bo akcja wydaje się mieć swój początek w książkach i wykładach na temat sztuki wywierania wpływu. Brawo!
Wyszukiwanie fraz „Aborcja”, „Czarny protest”. Ponad 400 000 w ciągu kilku dni wypowiedzi w internecie.
(monitori.pl)

Tu muszę przyznać, że zostało to zrealizowane pięknie. Mistrzowsko zdobyty rozgłos. Do rzeczy. Początkowo zwykły protest, obrócił się w de facto protest przeciwko ustawie która miała być głosowana. Czy ktoś z Was, kto wypowiadał się na ten temat, przeczytał tę ustawę? Czy ktoś kto jednoczy się z całą grupą protestową czytał ustawę?
Tak szczerze.
Jesteś za albo przeciw, albo Ci to lotto.
Ale czytałeś/aś?
Bo jeśli nie, to nie da się tego inaczej nazwać. Zostałeś/aś zmanipulowany. Czy to przez przyjaciół, bliskich, czy właśnie przez media. Ktoś Cię zmanipulował, świadomie lub mniej.
Ja przeczytałem tę ustawę. Czyli przeczytałem ustawę: Stop Aborcji.
I nie chodzi mi o to, by Was jakoś przeciągnąć na którąś ze stron. Chodzi mi o to, byście byli konkretnie „za” albo „przeciw” TEJ KONKRETNEJ USTAWIE. O której tak wiele krzyku i wszędzie roszczenia. Żeby nie było, bo zaraz ktoś mądry odezwie się w komentarzu – nie piszę tego tekstu, bo ja jestem przeciwnikiem. Piszę właśnie dlatego, że byłem zwolennikiem.
Byłem za tym wszystkim, co ludzie pisali, mówili. Zaczynałem się z nimi jednoczyć i przytakiwać. Tekst piszę dlatego, że zrozumiałem. Ktoś nas tu przysłowiowo robi w konia. A tego nie lubię. Zrozumiałem to po tym, jak przeczytałem tę ustawę. Zaczęło mi się wszystko po prostu nie zgadzać. Im więcej wiem to aż mi się śmiać chce z samego siebie, że ja tak się dałem zrobić. Szok! I im więcej wiem na ten temat, tym bardziej nie mogę uwierzyć, że ta medialna paplanina wynikła sobie ot tak, sama z siebie. A dlaczego? Przypadek?
Posłuchajcie najważniejszego.
Są 4 główne powody dlaczego uważam, że coś tu nie gra. 4 kłamstwa. Wstyd się przyznać, ale pewnie jeszcze kilka dni temu bym nie uwierzył, że to kłamstwo i ostro bym się kłócił.
1 „Rocznie ciążę traci 40 tyś. Polek. Jeśli nowa ustawa wejdzie w życie, wszystkie mogą być podejrzane o umyślne utracenie. Nawet gdy do śmierci – a więc po prostu poronienia – doszłoby w sposób niezamierzony, matce mogłoby grozić więzienie.”- Głosi portal Gazeta (Gazeta Wyborcza, Agora)
Zgodnie z tym, co pisze autorka wspaniałej gazety „Twórcy ustawy to zwykli zwyrodnialcy i ludzie bez uczuć. Tak to właśnie odebrałem. Bo skąd ja wziąłem ten tekst (żródło na dole)? Z filmów i wypowiedzi ludzi „sławnych”, którzy na ten temat się wypowiadali. Cytowali słowa autorki. Albo raczej sam tytuł. Bo komu by się chciało czytać cały „artykuł”? Bowiem z tekstu wynika iż kobieta poroniła dziecko, a PISory wkładają ją do więzienia. No grubo.
Pomyślałem: „Ci idioci z rządu chcą włożyć do więzienia kobiety, które poroniły. Porąbani!”
Nie wnikam w to, czy autorka wspomnianego artykułu czytała ustawę, czy ot tak kłamie. Bo ja czytałem. I czuje się tak, jakbyśmy widzieli tę sprawę całkiem inaczej. Ale weźmy wreszcie pod lupę tę nieszczęsną ustawę.
„Art. 152. § 1. Kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
I do tego momentu się zgadza ale…
§ 5. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w §2.” !!!
Nie jestem prawnikiem, adwokatem etcetera. Po prostu kilkaset umów w życiu miałem w rękach i trochę się naczytałem. Lub po prostu umiem czytać. „NIE PODLEGA KARZE”. Matka, która opisana jest w artykule. Główny mit – nawet matka, która poroniła, musi/może iść do więzienia. I to na 3 LATA! To zwykłe kłamstwo, w ustawie jest całkiem inaczej! Sami widzicie. Taka matka która poroniła nie podlega karze.
2 Życie matki nie będzie ratowane.
Ustawa nic o tym nie mówi i nie zakłada działania w tej sprawie. Więc jeśli matka mogłaby umrzeć, to według tych, którzy mają najwięcej do powiedzienia, pewnie by umarła. Albo już ją uśmiercili. Kolejny raz wracamy do tych, którzy napisali ustawę.
„Projekt zezwala na prowadzenie przez lekarzy działań leczniczych koniecznych dla ratowania życia matki, licząc się ze skutkiem śmiertelnym tych działań dla dziecka(np. w przypadku ciąży pozamacicznej). Gdy rozwój wypadków nieuchronnie prowadzi do śmierci matki lub dziecka, do matki musi należeć wybór pomiędzy ocaleniem jej życia lub życia dziecka.”
Chyba każdy, kto umie czytać, zrozumiał już kolejne kłamstwo. Nie chcę tu podpowiadać tym, którzy są za aborcją. Ale równie dobrze można by zażyć leki poronne i aborcja załatwiona według prawa, którego nie chcecie. To oczywiście tekst dla zwolenników. Zagorzałych, trzeba dodać. Bo jeśli osoby bardzo na TAK aborcji jeszcze nie rozumieją, że zostały oszukane, to niech czytają dalej. Ci, którzy już zrozumieli, także niech czytają. Z drugiego punktu wnioskujemy, że życie matki jest najważniejsze w przypadku komplikacji. A jeśli matka stawia swoje życie (co jest oczywiste) ponad życie dziecka, jak najbardziej ma prawo wyboru i też jest to klarownie opisane. I to dla matki, i dla lekarzy.
3 Badania prenatalne.
To chyba była prawdziwa petarda. Petarda, bo najgłośniej, ostro i dosadnie, przyszłe i niedoszłe matki się wypowiadały.
Jak to nie może być badań prenatalnych! Przecież im szybciej zacznie się leczyć chorobę, tym lepiej, a może nawet po urodzeniu dziecko będzie zdrowe! ODDAJCIE nam badania prenatalne! – ostro krzyczały w TV.
TVN nawet puścił głośny artykuł, w którym mowa o tym, iż nowa ustawa „cofa nas do średniowiecza”. Podałem Wam źródło. Ale już usunęli. Chyba nie chcieli zbytnio utożsamiać się z tymi, którzy przeciw ustawie ostro krzyczeli. Po prostu nie zdążyłem napisać tekstu, zanim się z tego wycofali. Co ciekawe, oni się wycofali, ale ludzie dalej ostro twierdzą, że powracamy do średniowiecza.
W ustawie o zakazie badań prenatalnych nie ma ani słowa. ANI JEDNEGO słowa. Czyli ustawodawca nie ma nic do powiedzenia w tym temacie. Czyli przysługują kobietom tak, jak przysługiwały. Koniec kropka. Trzecie kłamstwo obalone. Ufff, już czuję, że zaraz komuś podpadnę! Wiem, ja też nie lubię przegrywać. Ale bardziej od wygranej lubię prawdę!
4 Kobieta, która dokona aborcji, idzie do więzienia.
Nad tym najbardziej się zastanawiałem, i było mi szkoda kobiet, które usunęły ciążę. Co by musiało być z tymi, które kilkakrotnie przechodziły aborcje? Mnożyć lata więzienia, za kilkukrotne aborcje? Tego nikt jakoś nie poruszył!
Czas na przejście do ustawy.
„§ 5. Jeżeli sprawcą czynu określonego w § 1 jest matka dziecka poczętego, sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.”
 Ja pierdzielę. Tyle płaczu. Skoków w TV. Filmów, protestów na skrzyżowaniach. A w ustawie pisze jak byk! Każdy jeden przypadek będzie rozpatrywany jednostkowo. A zapewne, jeśli kobieta wyrazi skruchę, to może nawet nie dostać wyroku? No może. Oczywiście jeśli kobieta, która dopuściła się aborcji, skacze po scenach na paradach, krzyczy w TV, ile to razy zrobiła i namawia do tego inne kobiety, pewnie będzie inaczej potraktowana. Ale pewnie będzie to jak zawsze w sądzie. Czyli indywidualnie!
Dałem się nabrać.
Dobra kochani, przyznać się kto się nabrał na całą tę paplaninę medialną. Ja się już przyznałem. Ale poprawiłem swój błąd. I jak zapewne widzicie, nie jestem ani za, ani przeciw. Mam po prostu dosyć popychania mnie. Dosyć tego, by ktoś za mnie o czymś decydował. Dosyć tego, by kilku ludzi z TV mówiło mi, co mam robić. Albo też wmawiało mi, że jestem staroświecki. Przecież ten cały protest jest „o dupę rozbić”. Dlaczego?
Bo przecież w każdym naszym sąsiednim kraju można dokonać aborcji, i to normalnie, na promocji. Tak tanio. Nie wierzę, żeby kobieta, która przechodzi ten dramat, interesowała się i krzyczała wszędzie, jak to było wspaniale podjąć tę decyzję. Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, jak to jest zabić w sobie dziecko, które może będzie muzykiem, pisarzem, aktorem, odkrywcą szczęścia świata, czy może tak pospolicie milionerem. Pewnie zaraz ktoś powie, że głównie chodziło o usuwanie płodów które są „niepraktyczne”. Czyli dzieci bez kończyn, chore itp. Rozumiem to i szanuję.
Pięknie tu pasuje cytat Nicka Vujcica (to taki facet bez rąk i bez nóg):
„Ilu z tak zwanych chrześcijan mogłoby pomyśleć o tym, że aborcja będzie najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji”
 Oczywiście mówi on to o sobie. Mówi to o człowieku, który nie może się sam ubrać, umyć zębów, zmienić pieluchy dziecku albo zawieźć dziecka do szkoły. Brzmi dziwie? Facet nie ma rąk i nóg i zdecydował się na dzieci. Nawet na dwójkę. A nie widać, by był jakoś zbytnio niezadowolony ze swojego życia. Znam też takie przypadki z życia. Gdzie rodzice nie chcieli dziecka niepełnosprawnego, a teraz dorosła kobieta radzi sobie świetnie. Ale co ja tam, katol, wiem o miłości. Przecież lepiej usuwać dzieci. Swoją drogą ciekawe, że człowiek który jest nie pełnosprawny chce dwójkę dzieci, a „pełnosprawni” chcą je zabijać.
Kolejny cytat:
„Po co mi podjazdy, windy i inne dogodności, jeśli nie miałbym prawa się narodzić” – dr Bawer Aondo-Akaa – niepełnosprawny.
Rozumiecie już, o co mi chodzi? Mówimy o wolności, podczas gdy ją zabieramy. Mówimy o równości, podczas gdy jej nie tolerujemy. Dlaczego nikt nie pyta niepełnosprawnych czy chcieliby się urodzić, czy woleliby, gdyby rodzice ich od razu zabili. W TV i na zdjęciach widzę cały czas pełnosprawnych, a na dodatek urodzonych się ludzi. Czyli protestują żywi, to dlaczego nie zapytają dzieci czy chcą się narodzić? Może woleli by być w domu dziecka i żyć. Niż po prostu umierać, od tak…
Cała ta afera opiera się o przesunięcie granicy. Bardzo cienkiej granicy. Bo chcemy uznać wreszcie, gdzie w naszym kraju jest ta granica. Dziecko-zygota. Wiem, dla niektórych to jest oczywiste i powinno być: = zamiast -. Ale niestety w Polsce już tę granicę przesuwamy.
Pod całym tym pretekstem aborcji chcemy przesunąć linię. Linię, która by określała: do 30 tygodnia zygota, a później już dziecko. Teraz używa się już określenia tydzień. Bo ładniej brzmi. A przecież 30 tydzień to już SIÓDMY miesiąc. To już „fajny brzuszek” jak to mówią mamuśki w ciąży. Rozumiecie?
Chcą nam pokazać, do kiedy możemy zabijać. A od kiedy już nie. Tu kończy się wolność i równouprawnienie. Bo przecież nie pytamy o zdanie poczętego dziecka. Do mnie już bardziej przemawiało by co innego.
Czyli gdyby były protesty o eutanazje. To jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Mało, ale mógłbym próbować. Czyli śmierć na własne życzenie.
Wiem, odważna opinia. Ale czy nie taka jest prawda? Skoro mamy być wolni i tolerancyjni, to pozwólmy się komuś urodzić. Wychowajmy, a później niech się sam zabije, jeśli chce. To jest dla mnie szczyt równości. Czyli jeśli życie mi niemiłe, moge rzucić się na linę.
Albo bardziej cywilizowanie, w szpitalu, i po sprawie. I w sumie w proteście przeciwko równości niektórzy mogli by tak pokazać swój mocny sprzeciw…
Biała niedziela
Najbardziej denerwuje mnie mieszanie do tego Kościoła. Jeśli ktoś jest niewierzący, to w porządku. Na każdego przyjdzie pora. Ale ta instytucja i jej przedstawiciele od 2000 lat mówią, że KAŻDE zabijanie jest złe. I wkurza mnie, jak się krytykuje Kościół, bo już nie ma kogo. W imię czego? Bo co? Ot tak? Kościół powtarza cały czas. Powtarza non stop: zabijając dziecko, zabijasz człowieka. Nie ważne który tydzień, dzień, czy godzina. Malutką istotę nienarodzoną. Nie interesuje mnie, czy chciałeś/aś tego dziecka czy nie. To jest nieistotne. Jest jedna osoba, która je kocha. I to jest Bóg. To jest osoba, która nie patrzy, czy gwałt, przypadek, impreza. On kocha to dziecko, często bardziej niż rodzice. I krytyka w stronę kościoła, to zwyczajne wyżywanie się. Bo oni już swojego prawa nie zmienią. Mają narzuconą Książkę. Której się trzymają.
Dla chrześcijan sprawa jest prosta. Zostałaś zgwałcona, nie chcesz dziecka, nie chcecie dziecka, jest niepełnosprawne, nie stać Cie lub zwyczajnie nie jesteś gotowa na dziecko. Są tzw. okna życia. Gdzie siostry ZAKONNICE (Tak znowu katole, bo liberałom i tym nowoczesnym nie chce się dbać o czyjeś życie) 24/7 pilnują miejsca, gdzie można takie maleńkie dzieci zostawić. Wiem coś o tym, bo mieszkam niedaleko takiego okna i widziałem kilka razy, jak to wygląda, gdy ktoś zostawi tam dziecko. Tam zaopiekują się tym dzieckiem i ktoś je pokocha. Są osoby które nie mogą mieć dzieci i pragną jakiegoś maleństwa. Ktoś pozwoli mu żyć. Swoją drogą dziwne, że katolickie siostry opiekują się takimi maleństwami. Widocznie wszyscy nowocześni umieją tylko krzyczeć w TV.
A do czego to prowadzi, opowiem innym razem. Bo ostatnio doznaję szoku, kiedy widzę, jak narzucamy wszystkim pojęcia mniejszości. Jak widzicie, można, tak jak ja, szanować ludzi o innych wyznaniach, poglądach. Chciałem Wam dziś realnie i rzeczowo przedstawić, w co uwierzyliśmy. Co sobie daliśmy wmówić. Podobnie było z uchodźcami na samym początku. Teraz, kogo nie zapytam, każdy mówi, że ich nie chce, nawet wcześniejsi zwolennicy.
Koniec
Troszkę długo. Ale czasem są sprawy tak poważne i kłamstwa tak duże, że trzeba szczegółowo rozwinąć. Nie dajmy się oszukiwać przez idiotów, którzy chcą nam narzucić jakieś stanowisko w danej sprawie. Dajmy po prostu ludziom wybór. Nie chcesz dziecka, oddaj je, nie zabijaj. Jeśli nie odzywa się w Tobie wiara i sumienie, to prostu pomyśl, że ten ktoś chciałby żyć.
PS
Dla ciekawych prawdy o tym socjalnym i medialnym temacie. Zobaczcie sobie, jakie ustawy zostały przepchnięte całkowicie po cichu w sejmie. Dzięki temu krzykowi o aborcji. Jednym słowem – ustawy i projekty, które nie powinny mieć miejsca dla bezpieczeństwa naszych firm i miejsc pracy (jeśli gdzieś pracujesz).
PS2
Swoją drogą słucham się Was. Mówiliście że chcecie dłuższe teksty bo jest tekst na tydzień, więc by było więcej czytania. Posłuchałem. Jest dłuższy. Napisz w komentarzu czy wolisz krótsze czy dłuższe teksty? Czy sprawy poważne tak jak ta, czy raczej tematy bez emocji?
Jakub Żak
Źródła:
https://www.youtube.com/watch?v=_EwycHZBSrw
https://www.facebook.com/FundacjaPro/videos/10154586003318631/
http://www.stopaborcji.pl/wp-content/uploads/2016/03/projekt_2016.pdf