Prysznicu Yebany!

Moje życie w ciągu ostatnich dwój lat, to prawdziwy poligon. Cały czas coś się dzieje, co weekend szkolenie od 4 lat bez przerwy. Jak nie online, to na żywo po całej Polsce. Albo jestem jako uczestnik albo prowadzę. Czasem prowadzę zamknięte dla moich parterów biznesowych czasem na zlecenie. Wiecie jak to w życiu. Choćbyś jak bardzo chciał coś dobrze zrobić to i tak coś się spie… niczy.

I właśnie dopadła mnie taka kiepska passa. Cały czas coś się psuje, samochód, urządzenia, prysznice. No właśnie! Prysznice. Nasza dzisiejsza gwiazda, prysznic. A w zasadzie płytki pod prysznicem. W sumie to może zacznijmy od początku. Co Ty na to? Ok?

Na koniec miesiąca skończyła mi się umowa we wcześniejszym mieszkaniu. Nie istotne mieszkałem w prze różnych miejscach w ciągu ostatniego roku. I czas było poszukać mieszkania, małe, przytulne blisko do centrum. Postanowiliśmy wspólnie z moją przyszłą żoną zacząć poszukiwania miesiąc wcześniej, a na oglądanie umówić się tydzień przed końcem umowy. Z racji iż mieszkania w Krakowie, dość szybko się wynajmują to nie ma co za szybko się umawiać. Tak wspólnie stwierdziliśmy. Nadszedł ten magiczny tydzień gdzie wiedziałem, iż będzie trzeba tracić masę czasu. Słuchać głupot najemców jakie to mieszkanie wspaniałe, a jakie ładne jakie odmalowane. Wiecie bajera musi być.

Wybraliśmy 4 oczywiście nikt Ci adresu nie poda żebyś sobie sprawdził dokładnie ulice, czy Cie interesuje. Dlaczego? Noooo oczywiście. Biuro nieruchomości. Nie wiem mają jakieś chore pomysły które oczywiście chyba rozumiem i znam powód. Ale nie podają adresu, co byś czasem sobie sam właściciela nie znalazł przed podpisaniem lojalki. Pierwsze mieszkanie wchodzimy.

Kurde to jest to. Nie wiem czy też tak macie. Ale czasem gdy masz podjąć jakąś decyzje. Wybrać samochód, sukienkę, mieszkanie, męża… hehehe. To patrzysz i myślisz.

-Kurcze to jest to, o tym zawsze marzyłem!

Nie wiem skąd jest to uczucie. Ale tak jest. Może jest coś takiego w powietrzu, energii, wibracjach danego przedmiotu, że po prostu stwierdzasz. Biorę!

I tak samo miałem tego dnia ,pierwsze dni do oglądania 4 mieszkania. A tu pyk. Mówie do Ani. Myszo bierzmy to mieszkanie. Oczywiście kobieca gadka:

– Kubek to dopiero pierwsze, mamy jeszcze trzy spokojnie oglądniemy wszystkie. – Mówiła głosem milutkim, no bo przecież przy ludziach jesteśmy.

A ja wiadomo jak to chłop. Rach, ciach i do domu. No niestety musiałem swoje odbębnić i przejść po rozwalających się, śmierdzących pleśnią studenckich apartamentów, lub po prostu w słabej lokalizacji, mieszkaniach.

Ale ostatecznie i tak się skończyło na tym mieszkaniu. I to ciekawe bo w sumie od razu poczuliśmy to pierwsze mieszkanie. To jest to! Ale jednak wkręcaliśmy sobie w głowie, że to co czujemy to, nie czujemy. Czaisz? To znowu zapewne historia na kolejny tekst. Lecz czasem po prostu się oszukujemy z naszym wewnętrznym Duchem który podpowiada co dla nas lepsze. Dobra wracamy do mieszkania. Oddaje głos do studia…

Następnego dnia, przyjechaliśmy podpisać umowę i zaczęliśmy się przenosić. Wszystko pięknie ładnie przenieśliśmy się w sumie w 1 dzień. Z 50 dużych kartonów ale byliśmy jak to nową rzeczą podnieceni więc szło ostro. No dobra musze się przyznać 90% zrobiła Ania.
No więc koło północy Ania poszła się myć. I po chwili słyszę lekkie kurwy. Wpadam do łazienki a tam normalnie powódź.

– Leje się z prysznica! Te uszczelki na szybie są jakieś nieszczelne! – krzyczała lekko podirytowana.

Faktycznie na końcówce drzwi były uszczelki jednak z nimi wszystko było ok. Po prostu woda wylewała się przez malutkie dziurki które tworzyły fugi między płytkami.

Jeśli jesteś kobietą zapytaj faceta, lub popatrz na płytki w swoim domu, mieszkaniu. Zaczęła się akcja „Pomoc powodzianom”. Åšcieranie i myślenie. Jak tu to naprawić?
Oczywiście jako samiec alfa w tym mieszkaniu musiałem coś wymyślić. No bo jak inaczej?

I tu dochodzimy do tematu.

W życiu wyróżniam kilka tematów zadań:
– Do zrobienia natychmiast.
– Do zrobienia jak się zachce.
– Nie do zrobienia, bo się nie chce.

Oczywiście sprawa zaliczała się do pierwszej kategorii. I to do zrobienia w trybie NOW!

My ludzie to jednak jesteśmy ciekawą konstrukcją. Niby jesteśmy chętni do zmian. A jak się pojawiają to jakoś się ich wypieramy. Wznosimy błagania ku niebiosom by dały nam jakąś zmianę, coś nowego, coś ciekawego. A gdy Niebo nam zsyła nagle się wypieramy. Zauważyłem w moim życiu, najczęściej Niebo zsyła mi jakieś dziadostwo. Serio jakiś kiepski temat do przerobienia. Ale co ciekawe. Mam taką teorię iż Góra daje nam jakieś małe tematy, zazwyczaj coś co tylko zawraca głowę i nie chce się skończyć. W biznesie robi się podobnie, jak dostajesz nowego partnera, nowy klient. To zazwyczaj pierwsze zamówienie to tzw. Kula u nogi. Jeden wielki problem.

Ale co najważniejsze jeśli wykonasz je dobrze, za dobre pieniądze i szybko. Ten klient może Cie ozłocić. Serio miałem takie przypadki w firmie. I rozmawiałem z około 3000 przedsiębiorców w ciągu ostatnich 3 lat. I mają podobnie więc uznaję to jako regułę. Ponieważ grupa badawcza była całkiem spora. Ale co z tym prysznicem?

Więc zacząłem kombinować. Podkładanie ręczników, ścierek, brytfanek, podstawek pod garki, sklejanie wszystkiego taśmą, zaklejanie już na stałe drzwi taśmą. No po prostu Meksyk. Już teraz wiecie skąd to zdjęcie na górze tekstu. To mój prysznic obecnie.

I najciekawsze miałem z tego wszystkiego wnioski. Bo niby głupia sprawa. Woda się leje jak się myje.

Pierdoła. Jednak staram się w moim życiu wyciągać ze wszystkiego wnioski. ABSOLUTNIE ze wszystkiego. Między każdym sposobem było około 8 godzin przerwy. I co najfajniejsze po pierwszym nie udanym sposobie co zrobiłem? Poprosiłem Anie by zadzwoniła do najemcy. I mówię:

– Niech oni się tym zajmą. W końcu nóweczka mieszkanie. Budek z 2016 roku, pierwsi tu mieszkamy. Przecież jeszcze pachnie farbą, tak nie może być.

Ale wiecie, co to za posunięcie? Pewnie nie chcesz się przyznać. Ale też tak robisz. I to częściej niż Ci się wydaje. Co zrobiłem takiego?
Postanowiłem oddać władzę nad tym konkretnym tematem komuś innemu. Dlaczego?
Bo tak jest łatwiej, szybciej, przyjemniej. A czy są jakieś konsekwencje?
Niestety są. I to ogromne.

Zobaczmy co się dzieje w życiu codziennym gdy tak robimy. Powiedzmy nie znasz się na komputerach. I znajomy chce Ci wytłumaczyć jak wgrać film na Youtube. Niby nic trudnego, ale jest kilka rzeczy do ogarnięcia. Ale że Ty jesteś wygodny/a to mówisz, żeby to zrobił za Ciebie.
I co? Nie nauczyłeś się nowej umiejętności. A może od tego by się zaczęło? Może zacząłbyś na tym sobie dorabiać, a w przyszłości uczyć za pieniądze kogoś innego jak to się robi. Może dziewczyna by potrzebowała takiej pomocy a Ty byś został jej wybawcą. Itd. Itd

A co w pracy. Trzeba podnieś kompetencje by dostać 200 zł podwyżki. Ale to wiążę się z 8 weekendami na szkoleniach. Myślisz sobie.
– Kurde 8 razy 2 dni. 16 wolnych dni tylko po to by zarobić 200zł więcej miesięcznie? Eeee olewam!

No oczywiście szefowi mówisz kulturalnie. A co mówisz? Halllo? No przyznaj się!

– Szefie no musze przyznać szczerze, świetna propozycja, niestety żona teraz w ciąży, syn w drodze musze przygotować mieszkanie, a to dużo pracy. Wie szef jak to jest…

Ojjj kłamczuszek. A teraz po 3 latach okazuje się, że ten głupi kurs, był przepustką do zostania kierownikiem oddziału. Niestety był na nim z twojego biura tylko ten debil. Kujon. Co zawsze wie wszystko i zawsze czyta książki. A na co to komu. Jednak najbardziej boli fakt. Że w sumie teraz ten kujon zostaje moim szefem i zarabia 2 razy tyle co ja. Nie do pomyślenia, że kilka głupich dni. Kilka książek mogło mu pozwolić na taką zmianę. No miał chłop SZCZĘŚCIE.

I wiesz co obudziłem się dopiero z tego, gdy powiedziałem Ani by zadzwoniła do właściciela mieszkania. Myśle sobie. To ja koleś, który czyta jedną książkę dziennie, Ratownik Medyczny ZHP, Harcerz, uczeń Liceum Mundurowego. A potrzebuje odrazu robić z siebie ofiarę? Halllo KUBA pobudka!

No i powiedziałem słowa które zobaczyłeś/aś w tytule tego wpisu. I wykorzystałem kilka metrów szarej taśmy.By zrobić prymitywną zaporę. Jak to mówią kilka rolek szarej taśmy i byśmy nawet postawili dom. Szara taśma dobra na wszystko. Szału nie było. Ale działało. A w tym czasie właściciel ogarniał coś bardziej estetycznego. I wiesz co chce właśnie w tym wpisie Ci przekazać.

Weź odważ się zrobić coś nowego. Weź dokręć sam/a sobie śrubę. Wiem, że jest to nie wygodne i nie komfortowe, bo przecież gdyby było wygodne to by Cie to nie denerwowało. Życie ciągle daje nam jakieś pierdoły. W życiu bym nie przypuszczał, że „głupie” wakacje na wsi tak często będą mi się przydawały, że ta wiedza tyle razy będzie mi przydatna. I teraz, gdy pisze to do Ciebie by dokręcić Ci troszkę tą śrubę wymagania od siebie więcej, zaczynam doceniać każdą chwile gdy zrobiłem coś czego mi się nie chciało. Coś co na początku było denerwujące, wkurzające, i po prostu aż szkoda gadać, jakie do dupy. To na końcu gdy się już rozwiązało problem, było najfajniejsze, najciekawsze i tak radosne, że aż nie do pomyślenia, jak było zanim zacząłem działać. A wszystko zaczęło się od czego? Od podjęcia decyzji!

Tak! Zrobie to!
Tak! Pokonam lęki!
Tak! Dam radę!
A jak nie dam?


To będę próbował aż znajdę rozwiązanie!


Życzę Ci byś dostrzegał te wyzwania, które życie Ci daję. Bo na początku to będą biznesy typu „Kula u nogi”. Ale później życie Cie ozłoci.

Jeśli podobnie jak ja coś odpuściłeś, lub może coś miałeś zrobić a jakoś tak się nie chciało. To hashtaguj to #prysznicyebany. Będziemy wiedzieli o co chodzi. To będzie nasz tajny znak rozpoznawczy.

Siła!

Jakub Żak

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry