Zatrzymani

W tym tygodniu miałem wyjątkowy w moim życiu moment. Chwilę, w której na własne oczy zobaczyłem, jak łatwo można zostać zmanipulowanym. A do tego przez całkowicie obcą osobę. Jest to chwila, która zapewne zostanie na długo w mojej pamięci, ponieważ sam nie mogłem uwierzyć co dzieje się na moich oczach. Ale zanim wnioski, najpierw opiszę Ci jak to się stało.

Wracając po spotkaniach całodziennych koło 21 godziny. Usiadłem sobie na ławeczce blisko drogi 3 pasmowej w moim mieście. Trzy pasy w jedną i drugą stronę. Siedzę sobie i obserwuję, jak to lubię robić. Mam tak czasem, że lubię po prostu siedzieć i patrzeć. Nie wiem czy tak masz. Ale ja jestem, myślę w tym na wysokim poziomie. Bo potrafię nawet i kilka godzin tak siedzieć. A jeszcze jakbym miał dobrą kawę lub herbatę to nawet jedzenia nie potrzebuję. Bo przecież po co jedzenie, skoro można siedzieć jak mnisi z Shaolin i pozwolić myślom płynąć. Nie zatrzymywać ich, tylko dać im wolność.

Cały dzień miałem tak dużo spotkań, różnych wyjazdów i dojazdów na kolejne spotkania, że nawet nie miałem czasu na uspokojenie myśli. Dlatego też postanowiłem usiąść i dać sobie czas. Ale zauważyłem, że w ostatnich miesiącach bardzo mocno potrafię wyciągać ciekawostki z normalnych życiowych chwil. Dawniej zdarzało mi się to znacznie rzadziej. Teraz praktycznie każdego dnia dostrzegam coś, co mocno mnie dotyka. Myślę, że to kwestia praktyki i skupienia się na tym. Chciałem bardzo przeżywać takie chwile gdzie czuję, że właśnie dzieją się jakieś piękne rzeczy na moich oczach. Teraz widzę, że to kwestia otwarcia zmysłów.

No i siedzę sobie tak i siedzę. Przede mną, jak już mówiłem 3 pasmowa droga, dość ruchliwa. Samochody przelatują z prawa na lewo, i cały czas z prawej w lewo. Jeden za drugim. Przede mną w odległości jakiś 15 metrów jest przejście dla pieszych połączone z światłami. Tak, by ludzie mogli sobie przejść na tej ruchliwej drodze. Bo inaczej to ciężko by 3 pasy się zatrzymały. Jednak z racji tego, że jest już wieczór światła są wyłączone. Czyli i piesi i pojazdy muszą sobie same ustępować przejścia i przejazdu. No niby normalna sprawa. Przypominam, że cały czas samochody przelatują, bo ograniczenie do 70 km/h.

I tak po jakiś 10 minutach szumu w moich uszach nagle wyróżnia się jeden samochód. Widzę, że jest ciekawie bo już od 20 metrów zwalnia. Zwalnia, a widzę przejście dla pieszych i nie ma tam nikogo kto by chciał przejść. Koleś widać jest na rejestracji z tego miasta. Więc jest stąd. I teraz zaczynają się jaja. Facet zwalnia jest na środkowym pasie, po prawej i lewej przelatują samochody. Jednak on cały czas zwalnia aż dojeżdża do świateł i się zatrzymuje. Początkowo nie przejmuję się tym faktem. Jednak 10 sekundach zauważam prawdzie ciekawą chwile.

Zaczynają się dziać cuda. Jak mówię, facet jest na środkowym pasie, czyli po lewej i prawej mijają go samochody. Jednak nagle samochód po jego lewej stronie też zwalnia i zatrzymuje się. Czyli zatrzymują się 2 pasy najbardziej po lewej i środkowy. Postaraj się to sobie wyobrazić. I w mgnieniu oka za tymi samochodami hamują kolejne. I po kolei pierwsze, drugie, dziesiąte za tymi samochodami. I nagle na ruchliwej drodze stoi jakieś 30 samochodów w kolejności. Wszystko trwa kilka sekund, trybuny (czyli ja) wstają i oglądają wszystko na stojąco. Właśnie otwieram szeroko oczy i usta!

– CO TU SIĘ WYPRAWIA! JEDŹ CHŁOPIE! – krzyczę do siebie w myślach.

Normalnie jakieś 50 metrów już samochodów stojących jeden za drugim. Powoli zaczyna się korkować. Stoją 2 pasy, trzeci w całości pusty co ciekawe akurat nikt nim nie jechał. Serio 2 pasy stoją na światłach, które są wyłączone. Stoją i czekają na zielone, zapewne będą czekali do jutra rana aż je włączą, jeśli nic się nie wydarzy.  I NAGLE!

NAGLE! Lewym pasem, czyli tym gdzie było pusto, powolutku toczy się samochód. Powoli, bo pewnie myśli, że tamte 2 pasy puszczają pieszych. Koleś na innych rejestracjach, podejrzewam, że przyjezdny. Podjeżdża wolniutko, zatrzymuje się przed pasami na światłach, rozgląda się na prawo i lewo i RUSZA! Czujesz to! 100 samochodów stoi a koleś je wyprzedza i jedzie dalej. W tym momencie samochód na lewym pasie właśnie się rusza. Zobaczył, że bez potrzeby się zatrzymywał. Rusza tak samo jak inne samochody. I nagle korek zaczyna się niwelować.

Mam nadzieje, że umiesz sobie to wyobrazić. Zobaczyć to moimi oczami. Właśnie przed Tobą zatrzymało się jakieś 100 samochodów, robi się korek. Po nic. Po nic, całkowicie bez potrzeby zatrzymał się 1 samochód. Dla mnie to tak wiele wniosków i ciekawych przemyśleń w jednym miejscu, że nie wiem czy wszystkie wyciągnę.

Pierwszy.Jeden koleś, który ma przyzwyczajenia, które może powstały przez lata stawania na tych światłach. Pewnie mieszka i jeździ tutaj od lat i zawsze się zatrzymuje na tych światłach. Z przyzwyczajenia robi coś, czego nie powinien. Niby taki zwykłe zamyślenie. Ale właśnie przez tą małą rzecz, setki osób stoi i nic nie może zrobić.

Po drugie. Jednemu człowiekowi wydaje się, że trzeba się zatrzymać. Przez to setki ludzi musi się zatrzymać, bo po prostu nie mają wyjścia. Jeden człowiek przez swój błąd może negatywnie zadziałać na setki.

Po trzecie. Ten pierwszy samochód to pewnego rodzaju lider. Lider, który tak samo jak wszyscy może się pomylić. Problem w tym, że jeśli pierwszy się pomylił, to reszta musi stać, czy im się podoba czy też nie.

Po czwarte. Nawet jeśli wydaje Ci się, że coś jest słuszne i trzeba to zrobić dla wielu ludzi, to jeśli się pomylisz nie tracisz Ty. Tracą setki innych.

Po piąte. Jeśli jesteś liderem, potrzebujesz ludzi, którzy wyłamią się z twojego schematu. Czyli sprzeciwią się Tobie. Pokażą, że się mylisz. I wtedy, gdy tak się stanie jedyne co możesz zrobić, to zamknąć się i robić to co oni.

Po szóste. W życiu przyzwyczajenia zabijają. Jeśli coś robisz na automacie, kiedyś za to zapłacisz, bo jest to błąd. Teraz zatrzymujesz się na światłach i ruszasz, gdy tylko pojawia się zielone światło. A jutro jak zwykle wyjdziesz z domu, wsiądziesz do swojego samochodu i wyjedziesz jak zawsze. Jednak tym razem gdy zatrzymasz się na światłach i pojawi się na nich kolor zielony na twoim pasie ruszysz jak zwykle bez rozglądania się i pewny, że masz zielone. Jednak tym razem jakiś wariat nie zastosował się do swojego CZERWONEGO. I wjechał z całej siły w twój samochód. Miało być jak zwykle, a życie zmieniło reguły gry.

Po siódme. Wystarczy jedna osoba, która uwierzy w lidera by pociągnąć za sobą setki innych. Tak jak w przypadku jednego gościa, który przypadkiem się zatrzymał. Zareagował inny, może pomyślał, że ten pierwszy widzi więcej, wie więcej. Nie wiadomo, to ułamki sekund, które zdecydowały by zatrzymał samochód spowodowały, że zatrzymał się on i za nim kolejni.

Po ósme. Jeśli jesteś w tłumie nic nie zrobisz. Dlaczego ciepią Ci, których nie dotyczy ten problem? Dlaczego ten, który jechał 10, 20, 30 za tym pierwszym musi stać w korku. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nas to spotyka. Można zadawać sobie takich pytań w życiu tysiące.

Dlaczego wziąłem kredyt we frankach? Dlaczego spłacam 2 razy więcej niż inni? Można zadawać sobie takich pytań tysiące. I pewnie tak sobie te osoby robią. Ale co to zmieni? Nic. Możesz sobie mówić wiele, ale nie miałeś na to wpływu. Po prostu byłeś tym kolejnym samochodem w szeregu innych.

Po dziewiąte. Bliżej widzisz więcej. Pewnie Ci pierwsi na światłach widzieli najwięcej, ale też pewnie Ci drudzy też nie dużo mniej widzieli. A jednak nie zareagowali. Można by powiedzieć, że też jest w nich jakaś odpowiedzialność za to, że mogli coś zrobić. Jednak nie zrobili nic. Dlaczego? Bo oddali sterowanie i podjęcie decyzji do tych, którzy są z przodu.
– Jak to? – zapytasz.
A no tak to. Ty też tak robisz. Idziesz do lekarza, prawnika, maklera i on Ci mówi co myśli i na 99% przyjmujesz to w 100%. Nawet nie masz chęci zaprotestować. Nawet nie zaprzeczasz temu, co Ci podał lub stwierdził.
– No przecież kto jak kto ale on wie lepiej… – Ten pierwszy na światłach też wiedział lepiej…

Po dziesiąte. W tłumie musisz robić to co tłum. Nie ma wyjścia. Najczęściej, jak w coś wpadniesz, to już pozamiatane. Nawet nie kop się z koniem, rób to co wszyscy. Bo nic szybciej nie będzie. Jak wpadniesz w jakąś grupę, pracę, zawód, obowiązek, społeczność i problem. Rób to co wszyscy. Ale jak nie chcesz być tam ponownie, spróbuj przesunąć się na przód.

Po jedenaste. Zawsze istnieje 3 pas. Pas dla tych, którzy są odważni. Bo 9 na 10 razy będzie on błędny ale za 10 razem okaże się, że odwaga popłaciła sukcesem.

Po dwunaste. Rewolucje zaczynają odważni a nie pierwsi.

Po trzynaste. Jeśli robisz coś nawet 1000 razy, kiedyś przyjdzie czas na zmianę. Albo wymuszoną albo rozwojową. Myślę, że setki razy ten kto się zatrzymał pierwszy jeździł tą drogą. To miejscowy człowiek. A jednak tym razem musiał to zrobić inaczej. Nie zawsze to co robimy ZAWSZE będzie wieczne.

A jaki Ty punkt jeszcze tutaj widzisz by dopisać?

Jakub Żak


Jakub jest trenerem, przedsiębiorcą i motywatorem. Zawodowo zajmuje się pomaganiem ludziom w osiąganiu celów, których w ogóle nie brali na poważnie przed poznaniem go. Każdego dnia odbiera podziękowania od osób, które udało mu się wesprzeć w drodze do celu.

Newsletter

Zostaw swój mail i dołącz do osób, które codziennie otrzymują ode mnie porcję motywacji!

 Twoje dane sa bezpieczne

Poradnik jak wyznaczać cele – Jak zacząć Nowy Rok?

Czytaj więcej

Zabezpieczony: [PREZENT] 3 Techniki- Natychmiastowy zastrzyk energii!

Czytaj więcej

1 powód przez który nie zarabiasz tyle ile byś chciał

Czytaj więcej