Jest źle…

Długo w życiu myślałem, że coś mnie prześladuje. Wmówiono mi podczas dorastania, że nie zasługuje na szczęście, na dobre rzeczy. Wiecznie, wydawało się, gdy coś zaczynałem, że będzie dobrze, a wychodziło inaczej. Ile ma być dobrze to tyle źle wychodzi. Ta ciągła frustracja i dobijanie się, że tak po prostu ma być. Im bardziej chcesz tym bardziej nie wychodzi. Najbardziej dobijające jest, gdy zaczynasz coś nowego i są dobre perspektywy, a później wychodzi do d….
I jak z tym sobie radzić?

Zawsze staram się robić wszystko jak najlepiej, jednak jakoś tak często bywa, że nie wychodzi. Często obwiniałem siebie, dobijałem i przyjmowałem to co inni mówili o mnie. Najbardziej uderza w nas, gdy coś nam nie idzie, a ktoś mówi, że widocznie nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. Każdy z nas ma w głowie, takiego gościa który ciągle nas neguje i dobija. Ciągle wytyka nam tylko błędy, a nie chce pomóc. Od samego rana do samej nocy wbija nam tylko szpilki i czeka byśmy popełnili jakiś błąd. Zależy mu tylko byśmy czuli się zastraszeni i dobici.

Pewnie znasz takich ludzi, nad którymi ten zły w głowie przejął kontrolę. To ludzie którzy całymi dniami zamartwiają się pierdołami. Ludzie dla których problemem jest zimna kawa, nie wygodne krzesło czy buty niewygodne. Wiecznie im źle i wiecznie coś nie psuje. Nawet jak próbujesz pomóc i wytłumaczyć, to nie ma szans. Im bardziej próbujesz pokazać im, że nie jest tak źle. To tym bardziej oni przekonują Cie, że nie masz racji. Dla nich wszystkie kary świata sprzymierzyły się by robić im ciągle pod góre w życiu.
I tylko im bo nikt inny nie ma takich problemów jak oni zauważyłeś? Ich problemy są największe nawet jak w porównaniu do twoich wydają się drobnostką.

Ale, jest jedna rzecz gorsza od znajomych, którzy narzekają na wszystko. Najgorsze to być takim znajomym. Często to widzę u siebie, że udziela mi się takie podejście. I zostaje ze mną na długo, czasem nawet chwila rozmowy z takimi osobami wystarczy by nimi być. Nie jestem jakimś wyjątkiem, bo przecież mam tak samo. Oczywiście można zrobić się taką jękałą byle nie na zawsze. Ostatnio będąc już kolejny raz w tym roku w Dubaju zacząłem sobie jeszcze bardziej to rozważać. Bo to miejsce gdzie najbardziej widać, że komuś jednak się udaje jeśli nawet nam się nie bardzo udaje w życiu. (jeśli jesteś typowym polakiem już po przeczytaniu tego zdania powinno Ci się odpalić narzekanie 😉 „Dubaj jakie to porównanie? Tam mają łatwiej itp ” 😀 )

Blisko 95% ludzi pracujących w Dubaju nie pochodzi z Arabii Saudyjskiej, mówi się że Arabowie w ogóle nie pracują. I też łatwo to spotkać na miejscu. Większość osób pracujących jest przyjezdna pracują np 10 miesięcy w roku i mają 2 miesiące wolnego lub 11 i jeden wolny. Praktycznie cokolwiek by nie wziąć pod lupę gdzie pracują ludzie, tam właśnie to wyglada w ten sposób. Czy to taksówki, czy obsługa w sklepach. W hotelu w recepcji obsługiwał mnie Nikita z Ukrainy, w taksówce facet z Pakistanu a w sklepie pani z Etiopii. Właśnie to skłoniło mnie do myślenia jak Arabowie. Oni nic nie robią, a mają. W brew pozorom nie muszą mieć milionów. Oczywiście większość ich ma, ale są też bogaci lub po prostu mający jakieś tam biznesy.

Od razu popatrz na to oczywiście 99% pewnie z nich odziedziczyła ten majątek. Ale zważmy na jedną sprawę, skoro odziedziczają to już od pokoleń muszą umieć tym zarządzać. Chyba możemy się zgodzić, że jedno to zarobić dużo, a drugie to utrzymać. Pewnie sam znasz przykłady gdzie dzieci dostały majątki i je potraciły. To normalne gdy dzieci nie są przygotowane mentalnie i wiedzą do prowadzenia danego stanowiska. Dla mnie to bardzo ciekawy temat, bo moim zdaniem znacznie trudniej jest coś utrzymać co się dostało, niż samemu zarobić.

I jak to jest, że Polak budzi się każdego ranka i martwi się jak zapłacić rachunki. Myśli tylko jak rozwiązać problemy i jak to jest mu ciężko. A arab? Arab wie, że Allah daje mu wszystko co najlepsze i by miał co tylko zapragnie. To całkowicie skrajnie inne myślenie.
My myślimy by przetrwać, oni by jak najlepiej żyć.
My myślimy by tylko nie było źle, a oni jak dobrze będzie. I to też powinno być naszą dewizą. Przecież Polska to kraj katolicki, a teoretycznie Biblia mówi, iż o cokolwiek będziemy prosić to dostaniemy. Jezus nawet mówi, że skoro Ojciec w niebie dba o ptaki i inne zwierzęta to tym bardziej zadba i o nasze potrzeby. Powinniśmy być pewni tego co otrzymamy i co już mamy.
A czy tak jest?

Łatwo mówić, ale ja osobiście dopiero po jakiś 2-3 latach ciągłego myślenia nad tym zaczynam minimalnie to rozumieć o przestawać się ciągle martwić. Oczywiście chciałbym mieć więcej. W ogóle jak sobie pomyśle, jakie miałem cele na ten rok, lub 2 lata temu gdzie się widziałem za 2 lata to było to 10 razy lepsze niż jest w rzeczywistości. I myśle, że to jest nasz główny problem. Wyobrażamy sobie siebie, nasze życie w ogromnie dobrych perspektywach podczas gdy nie mamy wpływu nawet na to co wydarzy się za 10 minut. Chcemy zaplanować nasze życie, podczas gdy nie umiemy zaplanować niczego.

Tworzymy w naszych głowach wyobrażenia, które powodują tylko rozczarowania. Ranią bardziej niż wzmacniają. Oczywiście to moje myślenie jest całkiem przeciwne do tego co nasz uczą trenerzy. Jak pewnie czytałeś moje wcześniejsze wpisy o MOTYWacji, to pewnie wiesz o co mi chodzi. Trzeba mieć obraną drogę, a nie cel. Bo cel rani nawet gdy go osiągniesz. Gdy go nie osiągasz smucisz się, że nie jesteś tego warty lub jesteś za słaby. A gdy osiągasz masz rozczarowanie, że skoro to osiągasz to i mogłeś chcieć więcej. Wiele osób szuka winowajcy swoich problemów w kimś innym.

Oskarżamy innych, obarczamy ich że coś nie wyszło. Nie rozumiemy, że nasz własny los i życie. Przed czymś nas bronią. Tam gdzie masz problem oznacza, że jeszcze nie jesteś gotowy by pójść krok wyżej. Skoro ciągle tracisz pieniądze, przez biznesy, złe inweststycje itp. To często ani nie wina firm ani ludzi. Tylko Ciebie. Bo coś w Tobie blokuje przed większym zarabianiem. Niestety najtrudniej to dostrzec. Bo najprościej zobaczyć to co łatwo widoczne, czyli wine w kimś lub czymś. Życie ładuje nas ciągle w ringu, jednak my zamiast szukać wyjścia i sprytu ciągle mówimy, że przeciwnik jest winny. Dlaczego to życie nas tak trapi, dlaczego ciągle jest trudno, dlaczego ciągle tracę, a miałem zyskiwać?

Te pytania walą nas po twarzy bez zatrzymania. One nie mają stopu. Bez przerwy Cie atakują. A Ty zamiast powstrzymać je przez uzupełnienie wiedzy i wyjście na wyższy poziom wewnętrznej siły ciągle tylko się bronisz. Nie szukamy winy w sobie. I tak robiłem kurwa przez ostanie 4 lata. Ciągle się usprawiedliwiałem, ten adwent dał mi do myślenia. Chciałem obwinić wszystkie losy świata, że mi nie wychodzi. Zamiast ruszyć dupe i wziąć się za siebie. Ten rok miał być w celach 10 razy mocniejszy, 10 razy lepszy, 10 razy lepszy w celach. A jest tylko 1 w skali do 10. I normalnie gdybym był taki jak rok temu. Powiedział bym, że jestem beznadziejny. Ale teraz wiem, że wszystko ma swój czas. Wszystko jest po coś i czasem trzeba dostać prętem po nogach by czuć, że się żyje gdy wstaje z kolan.

Niestety zajęło mi to długo, ale wiem, że niektórym i całego życia braknie. Jednak przez cały rok conajmniej godzinę to rozważałem i szukałem w sobie wad. Zaczyna się nowy rok więc i ja chce być w części życia nowy. Czytając ostatnio książkę Donalda Trumpa „Nie poddawaj się!”. Już kolejny raz utwierdziłem w sobie, że tak po prostu jest, życie jest ciężkie. A staję się tylko łatwe przez trud i wysiłek. Gdy czyta się tą książkę, i widzi, że nawet ktoś taki jak Donald Trump czeka latami by kupić jakiś biznes, a później podpisuję umowę na 200 lat, bo w takiej perspektywie zwróci mu się i zarobi ten biznes. To wręcz dla mnie osobiście nie do wyobrażenia.

Kiedyś profesor niestety już nieżyjący Jerzy Vetulani, napisał:


„Jeśli nie mówi się tego, co się myśli to po co myśleć?”

Mój ostatni rok to czas wielkich niepowodzeń, wielkich smutków i jeszcze większych strat. I jak już pewnie wiesz, nie jestem typowym mówcą, blogerem. Bo mówię jak jest. Mówię gdy jest źle, i gdy dobrze. Chce się dzielić wszystkim. Bo większość „ekspertów” gdy tak się na nich spojrzy to w sumie nie wiadomo po co uczą skoro mają takie cudowne życie. Tak samo z gwiazdami, życie idealne a dopiero po latach dowiadujemy się, że któraś gwiazda umarła z przedawkowania narkotyków. To było super czy nie? I to co dla mnie ważne to, że mogę ten rok zacząć z tym rozczarowaniem. I nie ma problemu w końcu sam sobie bym się usprawiedliwił. Przecież ten rok był do dupy.

Ale jaki by to miało sens? Co by mi to przyniosło? Skoro rok był do dupy bo coś miałem i straciłem, to czemu by nie myśleć o tym, że udało mi się to mieć? W tym roku miałem moment, ogromnego wypadku, w którym omało co nie zginąłem i to nie z mojej winy. Było to kilka sekund które mogło zakończyć całe moje życie. Gdy zobaczyłem samochód który kochałem, całkowicie w strzępach i bez kół. Nie mogłem uwierzyć. Myślałem prawdziwie, że to sen i zaraz się obudzę. Smutek ze straty, i radość z życia biły się we mnie. Jak dobry i zły wilk w indiańskiej przypowieści. Z jednej strony miałem powody do radości bo prawie wszyscy w tym miejscu giną, a z drugiej ten dziwny smutek bo nie umiem tego inaczej wyjaśnić, że straciłem coś cennego. Taki normalny żal, poczucia braku. I to co na koniec roku wiedzę z perspektywy czasu, to jestem z siebie dumny, że ani grama mi nie żal maszyny, która uratowała moje życie. To poczucie braku to było zwyczajne uczucie, gdy coś się ma i potem się to traci.

Teraz gdy zaczyna się coś nowego, wiem jak wiele miałem i już nie mam. Jak wiele ten rok mi dał i wyszedłem na zero. I radzę Ci zrobić to samo. Norman Pele pisał w swojej książce:

„ …trzeba stawiać czoła trudnością. Po prostu trzeba im stawić czoło, to wszystko: nie ustępować: w końcu trudności się załamią. Coś musi się złamać, zatem jeśli nie Ty to one. Możesz tego dokonać, jeśli masz wiarę, wiarę w Boga i siebie. Wiara jest główną siłą której potrzebujesz, i ona wystarcza, a właściwie więcej niż wystarcza. Posługuj się formułą, którą zaproponował ów biznesmen, a rozwiniesz w sobie swój nowy gatunek. Potężnej wiary w Boga i siebie. Nauczysz się znać siebie, swoje możliwości, swoją siłę. W takiem stopniu jakie twoje nastawienie zmieni się, z negatywnego na pozytywne, tak dalece będziesz panem sytuacji. I będziesz mógł wówczas w każdych okolicznościach powiedzieć z przekonaniem: „nie wierzę w przegraną.”

Myśle, że nie mam nic do dodania. Przecież gdyby życie było łatwe, to nikt by nic nie robił. Ale trudności są cały czas. Różnica jest tylko w podejściu do nich. Ci co osiągają sukcesy mają je jako przystanki, a Ci co ich nie osiągają traktują jako koniec drogi do marzeń.

Churchil kiedyś powiedział; „Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się!”

I mówie Ci to jako osoba która prawdziwie straciła setki tysięcy złotych, tysiące godzin poświęcane na projekty, które nigdy nie zadziałały, uczeniu osób które nigdy tego nie doceniły i godzinami nad zamartwianiem się za co zapłacić rachunki. I będzie, źle i źle jest. Jednak Ty decydujesz czy na zawsze czy na chwile. Jeśli twój rok był ciężki, usiądź, wypij kawę i herbatę, podziękuj za to co dostałeś, za sekundy które spędziłeś z bliskimi. W tym roku odeszło do Boga wiele ważnych dla mnie osób, zapewne i u Ciebie też takie osoby są. Podziękuj im za sekundy które byli z Tobą, za momenty które oddali Tobie a nie innym. Podziękuj za to, że tak wiele Ci dali. Może, było ciężko i masz trudności. Ale nie obwiniaj całego świata za nie.

J.K. Rowling która napisała Harrego Pottera, aż 7 lat czekała aż któryś wydawca z kolei zaakceptuję jej książkę i wyda. 7 PIER**** LAT! Wytrzyłasz tyle ze swoim zaparciem na marzenia!

A niech zwięczeniem tego będzie cytat jednej z jej książek:

„Nadchodzi czas, kiedy będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a co łatwe.”

Życzę Ci z całego serca, wszystkiego co najwspanialsze. Jeśli tylko tego chcesz i odważysz się po to sięgać każdego dnia!

Jakub Żak


Jakub jest trenerem, przedsiębiorcą i motywatorem. Zawodowo zajmuje się pomaganiem ludziom w osiąganiu celów, których w ogóle nie brali na poważnie przed poznaniem go. Każdego dnia odbiera podziękowania od osób, które udało mu się wesprzeć w drodze do celu.

Newsletter

Zostaw swój mail i dołącz do osób, które codziennie otrzymują ode mnie porcję motywacji!

 Twoje dane sa bezpieczne

Poradnik jak wyznaczać cele – Jak zacząć Nowy Rok?

Czytaj więcej

Zabezpieczony: [PREZENT] 3 Techniki- Natychmiastowy zastrzyk energii!

Czytaj więcej

1 powód przez który nie zarabiasz tyle ile byś chciał

Czytaj więcej